
Zwiedzanie muzeum karmelitańskiego w Czernej
19 sierpnia, 2020
Nowości Karmelitańskiego Instytutu Duchowości
20 sierpnia, 2020Gdy więc, jak mówiłam, Pan wprowadzi duszę do tego swego mieszkania, którym jest jej własne wnętrze, dusza ta staje się podobna do nieba empirejskiego, w którym mieszka Bóg. Bo jak ta najwyższa sfera nieba nie obraca się, zdaniem uczonych, jak inne, tak i w duszy, gdy wejdzie do tego siódmego mieszkania, ustają wszelkie poruszenia, jakim przedtem podlegała w swoich władzach i w wyobraźni, które tu już szkodzić jej ani pokoju jej zakłócić nie mogą.
Czy to ma znaczyć, że dusza, gdy dojdzie do tego stanu i tę łaskę otrzyma od Boga, już jest pewna zbawienia swego i zabezpieczenia od upadku? Bynajmniej; oświadczam, owszem, i ostrzegam, że gdziekolwiek, pisząc o tych rzeczach, mówię o bezpieczeństwie duszy, zawsze to ma się rozumieć z tym warunkiem, że jeśli boska łaskawość Pana nie przestanie trzymać jej w swym ręku i jeśli ona Jego w niczym nie obrazi. To przynajmniej wiem z pewnością, że dusza ta, na którą wciąż tu się powołuję, choć podniesiona do tego stanu i już lata całe w nim zostaje, nie ma siebie za bezpieczną, ale raczej z większą niż przedtem bojaźnią Bożą postępuje, strzeże się wszelkiej najmniejszej obrazy Bożej i najgorętszą, jak się w dalszym ciągu powie, pała żądzą służenia Bogu. Ciągły przy tym czuje żal i wstyd, że tak mało dla Niego uczynić jest zdolna, kiedy tak wiele Mu jest winna. Jest to dla niej niemały krzyż i prawdziwa, bardzo ciężka pokuta. Co do umartwień bowiem i surowości, im ostrzejszą czyni pokutę, tym większej doznaje z niej rozkoszy. Prawdziwa dla niej pokuta jest wtedy, gdy Bóg jej odbiera zdrowie i siły do czynienia pokuty. Choć w poprzednich już mieszkaniach mówiłam, jak wielkie to dla duszy utrapienie, to przecież jest ono bez porównania większe. Wszystko to pochodzi z gruntu, z którego teraz życie jej wyrasta, bo wszak drzewo zasadzone nad ściekaniem wód i większą ma świeżość, i obfitszy owoc wydaje. Cóż zatem dziwnego, że takie w tej duszy pragnienia mnożą się i rosną, kiedy istotny duch jej jedno się stal z ową wodą z nieba, o której mówiliśmy. (7 Twierdza wewnętrzna 2,9)
Wnętrze naszej duszy jest niczym niebo empirejskie. Jej piękno i blask bierze się nie z samej siebie, nie w wyniku naszych starań i zabiegów, czy jakiegoś szczególnego wybrania. Wnętrze duszy jest przecudne, bo mieszka w nim Bóg. Mimo że jest ono w nas, to nie możemy tam wejść, ale to sam Bóg, jako mieszkaniec tego miejsca tam nas wprowadza. Jak twierdzą uczeni, ta najwyższa część nieba już się nie obraca, tak samo w siódmym mieszkaniu ustają wszelkie poruszenia władz i wyobraźni.
Czy zatem, kto tam dotarł nie może się cofnąć, jest całkowicie bezpieczny? Otóż nie. Póki życie ciało podlega słabościom, czyli im wyżej wzniesiony, tym powinien prosić o większą pokorę, świadomość swojej nędzy, która ustrzeże go przed zgubną pychą, umocni w nim postawę czuwania, bo nie pozwoli zapomnieć kim był wcześniej i, że z łaski Boga został tutaj wprowadzony.
br. Tomasz Kozioł OCD









