✕

TeresaREKO 38 – Dom Rodzinny i Ojciec

9 kwietnia, 2017

TeresaREKO 40 – Córka Kościoła

9 kwietnia, 2017

TeresaREKO 38 – Dom Rodzinny i Ojciec

9 kwietnia, 2017

TeresaREKO 40 – Córka Kościoła

9 kwietnia, 2017

TeresaREKO 39 – Pasja życia

W opisach tych fundacji nie przedstawiam tych wielkich trudów podróży pośród chłodu, upału, śniegu, a zdarzało się nieraz, że przez cały dzień śnieg nie przestawał sypać, a innymi razy gubiłyśmy drogę, innymi znowu podróżowałam z wielkimi dolegliwościami i z gorączką. Choć bowiem – chwała Bogu – codziennością jest dla mnie to, że mam słabe zdrowie, to jednak widziałam wyraźnie, że Nasz Pan dawał mi zdolność do podejmowania tego wysiłku. Przydarzało mi się niekiedy, że gdy zajmowałam się fundacją, odczuwałam tak silne dolegliwości i bóle, że wielce ubolewałam nad tym, ponieważ wydawało mi się, że nawet nie byłam w stanie przebywać w celi bez położenia się. I wówczas zwracałam się do Pana, żaląc się Jego Majestatowi i pytając Go, jak chce, abym uczyniła to, czego nie jestem w stanie uczynić. I potem – jakkolwiek pośród trudu – Jego Majestat dawał mi siły, a dzięki żarliwości, jaką wzbudzał we mnie oraz zatroskaniu o Jego dzieło, zdaje się, że całkiem zapominałam o sobie.

św. Teresa od Jezusa, Księga fundacji 18, 4

Zobacz więcej odcinków

Pewnego dnia, a było to w wigilię Zesłania Ducha Świętego, po Mszy schroniłam się na miejsce samotne, gdzie często przebywałam na modlitwie i wziąwszy do rąk dzieło jednego Kartuza, czytałem fragmenty odnoszące się do jutrzejszej uroczystości.

Niech pamięta ta dusza o Jego słowach, niech się przypatrzy temu miłosierdziu, jakie okazał nade mną, której prędzej sprzykrzyło się obrażać Go

Gdy matka moja umarła miałam, o ile pamiętam, dwanaście lat lub mało co mniej. Rozumiejąc wielkość straty, poszłam w utrapieniu swym przed obraz Matki Boskiej i szczerze płacząc błagałam Ją, aby mi była matką.

Dla kogo Chrystus jest przyjacielem i wielkodusznym przewodnikiem, ten wszystko potrafi znieść. Jezus sam przychodzi z pomocą, dodaje sił, nie opuszcza nikogo, jest prawdziwym i szczerym przyjacielem.

Czułam, że oddawszy się bez podziału modlitwie za tych, którzy bronią Kościoła, za kaznodziejów i uczonych teologów

Bramą więc, którą się wchodzi do tej twierdzy jest, o ile ja rzecz rozumiem, modlitwa i rozważanie. Nie obstaję tu koniecznie za modlitwą myślną, może być i ustna, gdyż jednej i drugiej, jeśli ma być modlitwą, musi towarzyszyć uwaga.

Ojciec mój miał wielkie miłosierdzie dla ubogich i był litościwy dla chorych, a także dla sług. Tak dalece, że nigdy nie mógł się zdobyć na trzymanie u siebie niewolników

Naonczas ożywia się ten robak, gdy ciepłem Ducha Świętego zagrzany, poczyna korzystać z ogólnych pomocy łaski, których Bóg użycza każdemu; gdy poczyna używać środków, które Pan w Kościele swoim pozostawił, uczęszczania do spowiedzi, czytania dobrych książek, słuchania słowa Bożego;

Przedstaw sobie Pana stojącego tuż przy tobie i patrz, z jaką miłością i jaką pokorą raczy ciebie nauczać.