
25-26 listopada | Peregrynacja u karmelitanek bosych w Piotrkowicach [zapowiedź]
2025-11-24
Św. Teresa i jej rodzice odwiedzili kielecki Karmel [relacja z peregrynacji]
2025-11-25
Maria Zelia i Ludwik – małżonkowie oraz ich córka Teresa – karmelitanka. O tych trzech można powiedzieć, że to święta rodzina z Lisieux. Choć być może ta święta rodzina się jeszcze powiększy, gdy dołączą do niej w przyszłości niektóre, albo i wszystkie, z pozostałych córek państwa Martin.
Zelia i Ludwik byli małżonkami zakochanymi w sobie i w Bogu, a miłość Boża w ich zwykłej codziennej, czasami trudnej i bolesnej pracy, tak zawodowej, jak i wychowawczej, była ich codzienną siłą. Modlitwa, częste nawiedzanie Kościoła, gorliwość w przystępowaniu do sakramentów świętych, miłość bliźniego oraz wielka wiara i ufność w Opatrzność Bożą stanowiły zasadniczą osnowę życia duchowego tego skromnego małżeństwa.
Zelia i Ludwik byli ludźmi prostymi, a jednocześnie osobami o wielkiej kulturze osobistej i o dużym szacunku do drugiego człowieka. Obydwoje zajmowali się zwyczajnymi czynnościami: Zelia była koronczarką, a Ludwik zegarmistrzem. Żyli w XIX-wiecznej Francji, która choć naznaczona elementami rewolucji i postępu o cechach ateistycznych i laickich, wciąż pozostawała krajem o mocnym rysie katolickim. Pragnieniem małżonków było stworzenie szczęśliwego domu oraz dobre i pobożne wychowanie swoich dzieci. Mieli ich dziewięcioro. Dwóch chłopców i dwie dziewczynki zmarło w wieku bardzo wczesnym, pięć pozostałych córek, w tym najmłodsza Teresa, zostało zakonnicami, cztery karmelitankami bosymi, a jedna – Leonia – wizytką.
Ludwik i Zelia oczami świętej Córki
Tak naprawdę o życiu małżeństwa Zelii i Ludwika dowiadujemy się z pism i listów ich córek, przede wszystkim św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Ich najmłodsza córka jest jedną z największych świętych Kościoła katolickiego, być może największą ze świętych czasów nowożytnych, geniuszem Kościoła, prawdopodobnie, tuż po Najświętszej Maryi Pannie, obecnie najbardziej znaną kobietą w Kościele. Jej mała droga dziecięctwa duchowego i zaufania Bogu we wszystkim oraz czynienia małych rzeczy z miłością lub z powodu miłości Boga, dar przyjmowania wszystkiego, co ją spotyka z ufną wiarą w Bożą Opatrzność – to wszystko zostało przyjęte w całym Kościele z wielkim entuzjazmem, który wybuchł zaraz po jej śmierci i trwa aż po dziś dzień.
Dla niej Bóg to dobry Ojciec, pełen miłosierdzia i czułości tym większej, gdy ona jako niesforne dziecko bardziej przez grzech i słabość się od Niego oddala. Maryja była zaś bardzo bliską, prostą i zwyczajną, acz kochającą ją do szaleństwa Niebieską mamą, okrywającą ją tarczą szkaplerza świętego. Kościół zaś, pomimo wielu jego ograniczeń, które Teresa zresztą dobrze poznała, o czym wspomina w swoich pismach, np. słabości i kruchości księży i osób zakonnych, był jej domem i drogą ku zbawieniu.
To właśnie dzięki tej „wielkiej małej” świętej, s. Teresie z Lisieux nazywanej małą Tereską, możemy poznać jej rodziców. Oto fragment z jej pism: „Dobry Bóg dał mi ojca i matkę bardziej godnych nieba niż ziemi. Prosili Pana, aby dał im wiele dzieci i wziął je do Siebie. To życzenie zostało spełnione. Cztery małe aniołki poleciały do Nieba, a pięć córek, które pozostały na ziemi, przyjęło Jezusa jako Oblubieńca”. O Mamie pisze tak: „Niewątpliwie Jezus chciał w swojej miłości, abym poznała niezrównaną matkę. Którą mi dał, ale którą Boska ręka spieszyła się, by koronować w niebie!”. O Tacie zaś notuje następujące słowa: „Spodobało się Dobremu Bogu przez całe życie otaczać mnie miłością. Moje pierwsze wspomnienia pełne są czułych uśmiechów i pieszczot. Nie potrafię wyrazić, jak bardzo kochałam tatę, wszystko w nim budziło we mnie podziw”.
Zupełnie zwyczajne życie
Nie wszystko było sielanką i nie wszystko było łatwe w rodzinie Martin. Ból z powodu utraty czwórki dzieci, wczesna śmierć Zelii, gdy Teresa miała zaledwie cztery latka, bolesne wdowieństwo Ludwika, a pod koniec życia jego ciężka choroba psychiczna, która doprowadzi do tego, że umrze w zakładzie dla umysłowo chorych.
I takich ludzi czcimy, takie osoby stworzyły święte małżeństwo. Prosta gospodyni zajmująca się wytwarzaniem i sprzedażą koronek, która całe swoje życie skupiała na wychowywaniu dzieci, oraz zwykły zegarmistrz, który pod koniec życia został obciążony ciężką psychiczną chorobą. Być może to pierwszy raz w historii, gdy Kościół wynosi na ołtarze kogoś takiego i wielki znak, kiedy to w naszych czasach depresja i słabości psychiczne stają się tak często przyczyną cierpienia tak wielu…
Ich życie zwykłe na zewnątrz było jednak niezwykłe od wewnątrz. Nieustanna modlitwa przejawiająca się w dobrym traktowaniu wszystkich osób, szacunek oraz wielka miłość do dzieci… To uczyniło ich świętymi.
Ukryte źródła geniuszu św. Teresy
Możemy powiedzieć, że nie byłoby wielkiego geniuszu świętości świętej Tereski, gdyby nie zwyczajna, prosta i codzienna świętość jej rodziców. Zresztą i w swojej małej drodze Teresa będzie kroczyć w szarej, zwykłej codzienności modlitwy i ofiary bez żadnych ekstaz, często bez pocieszeń duchowych i w wielkim cierpieniu fizycznym z powodu gruźlicy, która doprowadzi ją do wczesnej śmierci w wieku zaledwie 24 lat.
Między innymi dzięki miłości, jaką darzył ją jej własny ojciec św. Ludwik Martin, Teresa z łatwością odkryła czułą i delikatną miłość miłosiernego Boga, a to z kolei, możemy powiedzieć, znacząco przyczyniło się do wyzwolenia Kościoła z lęku i strachu przed Bogiem srogim i każącym. Teresa nauczyła nas, że Bóg nie jest niebezpieczny, że nie jest matematykiem liczącym tylko nasze upadki i grzechy, że kocha nas i dzieje się tak nie dlatego, że jesteśmy tego godni i na to zasługujemy, ale ponieważ to On jest Miłością…
Analogicznie, to również między innymi dzięki zwykłej, a przepełnionej czułością i dobrocią postaci swojej matki, Teresa zrewolucjonizowała i stała się prekursorką Soboru Watykańskiego II, gdy idzie o cześć i kult Najświętszej Maryi Panny, o której mówiła, że jest dużo bardziej matką niż królową. W swoich pismach tak to wyjaśnia: „O jakże chciałabym być kapłanem, aby mówić kazania o Maryi. Najpierw wskazałabym, do jakiego stopnia życie Najświętszej Dziewicy jest mało znane. Nie należałoby mówić o niej rzeczy nieprawdopodobnych lub o których się niewiele wie. Aby kazanie o Najświętszej Dziewicy było owocne, musi ukazać jej życie tak, jak ukazuje je Ewangelia. Ukazują Matkę Najświętszą niedostępną, a przecież Jej życie było całkiem zwyczajne, proste, żyła z wiary tak jak my. Maryja woli, gdy ją naśladujemy, niż gdy podziwiamy, a jej życie było takie proste”.
Święci Ludwik i Zelia w liturgii Kościoła
Na koniec chciałbym przytoczyć modlitwy, jakimi Kościół modli się w dzień wspomnienia naszych Świętych. Wspomnienie Zelii i Ludwika przypada na 12 lipca. Dlaczego? Bo właśnie o północy z 12 na 13 lipca w kościele Notre Dame w Alençon odbył się ich ślub. Oto modlitwa tego dnia: „Boże, który udzieliłeś świętym Ludwikowi i Marii Zelii łaski kroczenia ścieżką świętości jako chrześcijańskim małżonkom i rodzicom, daj nam za ich wstawiennictwem i przykładem kochać Cię i wiernie Ci służyć, odpowiadając godnie na nasze powołanie”.
Wspomnienie świętej Tereski to już bardziej znany dzień, a data to 1 października. Teresa bowiem odeszła do Pana 30 września 1897 roku, zapowiadając, że będzie po swej śmierci z Nieba zsyłać deszcz róż. Oto modlitwa, jaką w ten dzień modli się cały Kościół: „Boże, Ty otwierasz bramy swojego królestwa pokornym i małym, spraw, abyśmy z ufnością wstępowali w ślady świętej Teresy od Dzieciątka Jezus i za jej wstawiennictwem osiągnęli Twoją wieczną chwałę. Amen”.






