
Adwent 2025 | 2 grudnia
2025-12-02
Relikwie św. Teresy, Ludwika i Zelii Martin na „polskiej Górze Karmel” [relacja z peregrynacji]
2025-12-02
5/13
POZWOLENIA Z RZYMU I OD BISKUPA
Można być kanclerzem wielkim koronnym i mieć spore dochody z posiadanych ziem. Można postawić budynek klasztoru i otoczyć go wysokim murem, a nawet znaleźć chętnych do zamieszkania w nim. Dopóki jednak nie będzie koniecznych pozwoleń, oficjalnego klasztoru nie będzie. Tak jest dziś i tak było za czasów Jana Szembeka.
Pomimo ciągłej zawieruchy wojennej i powracającego „powietrza morowego”, a także osobistych problemów zdrowotnych i finansowych:
„JWJM [Jaśnie Wielmożny Jego Mość] Pan kanclerz, lubo dla wielkich fatyg, które w publicznych interesach podejmował, już był na zdrowiu bardzo zwątlony, nie chciał przeto zaniedbywać tego, co raz dla chwały Boskiej zamyślił. Starał się tedy tym czasem o pozwolenia potrzebne do zaczęcia fundacyi, także o plac na wystawienie kościoła i klasztoru, przez listy gorące, mając nadzieję w dobroci Boskiej, że to wszystko za pomocą Bożą skutek wziąć miało…”.
RZYM, 1713
Jan Szembek pisał listy do Definitorium Generalnego Zakonu Karmelitów Bosych i do Definitorium Prowincjalnego Prowincji Polskiej. Na otwarcie nowej fundacji konieczne było przede wszystkim pozwolenie z Rzymu. Definitorium Generalne zgody udzieliło 14 lipca 1713 roku. Wzmianka o tym zachowała się w rzymskich aktach Zakonu:
„Conceditur prov. Poloniae ut accepted fundationem secundi monasterii monialium in civ. Cracoviae (Krakow) sub titulo S. Joseph, quam offert ilmus D. Joannes Szembeck, cancellarius magnus Regni Poloniae; insuper imposuerunt Definitorio prov. Poloniae ut Magno Cancellario corporaliter adeant ad gratias agendum nomine Def. Gen.”.
Prowincjał polski uzyskał zatem pozwolenie na otwarcie nowego klasztoru (pod wezwaniem św. Józefa!), ale i zobowiązanie do wyrażenia wdzięczności w imieniu rzymskich władz Zakonu, wobec osoby fundatora.
Kronikarka wpisała tytuły dokumentów i zostawiła pustą przestrzeń na przepisanie pozwoleń z Definitorium Generalnego i z Definitorium Prowincjalnego. Niestety nie udało jej się zdobyć kopii. Miejsca te do tej pory czekają na uzupełnienie...
KRAKÓW, 1714
Kolejny krok to uzyskanie pozwolenia biskupa miejsca. Kazimierz Łubieński, biskup chełmski, był znany w Krakowie już od 1702 jako administrator diecezji, w 1710 został ostatecznie przeniesiony na stolicę krakowską. Zwołał synod diecezjalny i przyczynił się do odnowy życia religijnego i dyscypliny wśród duchowieństwa. Wspierał mieszkańców w czasie epidemii, biednych studentów wspomagał stypendiami. Zmarł w 1719 roku i jest pochowany w katedrze wawelskiej.
Zachowały się kopie niektórych listów z korespondencji między nim a Janem Szembekiem dotyczące nowej fundacji.
Biskup okazuje się człowiekiem twardo stąpającym po ziemi i obeznanym w sytuacji klasztorów karmelitanek w Królestwie Polskim. Po otrzymaniu prośby o pozwolenie na postawienie nowego domu – z jednej strony chwali szlachetną intencję fundatora, ale z drugiej wskazuje na możliwe trudności z zabezpieczeniem finansowym klasztoru. Karmelitanki nie mogą mieć na własność ziemi, a dochody z czynszów są w tych czasach bardzo niepewne. Podaje jako przykład Lublin, gdzie są już dwa domy sióstr.
Odpowiedź kanclerza jest tym jedynym zachowanym „gorącym listem” pełnym wiary. Jan Szembek zapewnia w nim, że na miarę swoich możliwości zabezpieczy finansowo nowy klasztor, ale ma „w Panu Bogu wielką nadzieję”, że Opatrzność Boża troszczy się o tych co ani sieją, ani żną i zapewni, czego potrzeba do prowadzenia godnego życia.
„Nad to przecież i po teraźniejszych tak ciężkich czasach, trzeba się nam spodziewać szczęśliwszych”.
Po tej wymianie listów, a prawdopodobnie i osobistym spotkaniu (kanclerz pisze o już danym ustnym pozwoleniu) – 10 października 1714 roku biskup krakowski pozwala na otwarcie nowego klasztoru:
„Ztąd jest gdyśmy dawno zrozumieli pobożne pragnienie i intencyą WMWMPana [Wielmożnego Wasz Mość Pana] fundować klasztor Zakonnic Karmelitanek Bosych na Przedmieściu Krakowskiem Wesoła rzeczonym około Krakowa położonym, aby jak prędko też intencyę swoją WMPan [Wasz Mość Pan] do skutku będzie mógł przyprowadzić, moc na fundacyę i wystawienie pomienionego klasztoru dać i pozwolić zdało się nam. Jako już dajemy i pozwalamy przez teraźniejsze listy, dla których wiary też listy ręką własną podpisane, pieczęcią naszą obwarować rozkazaliśmy”.
Konieczne pozwolenia udało się zdobyć – teraz należało znaleźć kawałek ziemi i budować. Co, jak się okazało, nie było sprawą łatwą.








