
Adwent 2025 | 20 grudnia
2025-12-20
Adwent 2025 | 22 grudnia
2025-12-22
REKOLEKCJE ONLINE – ADWENT 2025
ze św. Mariam od Jezusa Ukrzyżowanego
„Mariam, czyli droga ubogich Pana”
Z Maryją i Józefem… Zawierzyć się woli Bożej
TYDZIEŃ 4
Ewangelia według św. Mateusza (Mt 1, 18–24)
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: "Bóg z nami". Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.
Zawierzenie woli Bożej
„Zachowaj spokój, nie bój się, nie upadaj na duchu…” (Iz 7,4)
„Dlatego sam Pan da wam znak: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel” (to znaczy: Bóg z nami) – (Iz 7,14)
„…oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł:‘Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus (to znaczy: Pan zbawia), On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów.’ A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez proroka: ‘Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami.’” (Mt 1, 20–23)
Ewangelista Mateusz, pochodzenia żydowskiego i piszący dla wspólnoty judeochrześcijańskiej, bardzo mocno podkreśla wypełnienie proroctw. Umieszcza więc dziewicze poczęcie Jezusa w świetle proroctwa Izajasza z tzw. „Księgi Emmanuela” (rozdz. 7). Izajasz przemawiał w czasie wojny bratobójczej – gdy północne królestwo Izraela sprzymierzyło się z Aramem (Damaszkiem), by walczyć z królestwem Judy (736–732 r. p.n.e.). W tej sytuacji Bóg objawia, że nie porzuci domu Dawida. Jego królewska linia, choć zagrożona, będzie trwać przez narodziny dziecka, które otrzyma imię Emmanuel – Bóg z nami, co oznacza Bożą obecność i opiekę. To obietnica, która ostatecznie wypełnia się w przyjściu Mesjasza – przez Józefa, potomka Dawida.
Mateusz przekazuje w tym fragmencie dwie zasadnicze prawdy: Jezus pochodzi z rodu Dawida, a więc spełnia zapowiedzi mesjańskie, i że to przez Józefa zostaje On wprowadzony w tę królewską linię, jako przybrany Syn. Od początku chrześcijaństwa, wspólnota, do której pisał Mateusz, rozpoznawała w Jezusie zrodzonym z Maryi Mesjasza obiecanego przez Izajasza, mającego narodzić się z Dziewicy.
Imię, które otrzyma to Dziecko, jest pełne znaczenia: Jezus – „Pan zbawia” – oznacza Tego, który wyzwala swój lud z grzechów. Nie tylko lud starego przymierza, lecz wszystkich, którzy przez wiarę staną się dziećmi Abrahama. Tytuł Emmanuel uzupełnia Jego misję: Jezus jest Bogiem z nami. Tak kończy swoją Ewangelię Mateusz, cytując słowa Zmartwychwstałego: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.” (Mt 28,20)
Jeśli Jezus wypełnia misję Mesjasza w historii Izraela, dzieje się to przez posłuszeństwo i wiarę Józefa, który przyjmuje Go jako Syna. Józef był człowiekiem sprawiedliwym, to znaczy – w sensie biblijnym – wewnętrznie zharmonizowanym z wolą Bożą. Nie rozumie wszystkiego, ale wybiera rozwiązanie dyskretne i pełne szacunku. Ta wielkoduszność ma swoje źródło w Bogu – i to Bóg wychodzi mu naprzeciw, objawiając swój plan. Bóg, który już działa przez Ducha Świętego w życiu Maryi, teraz interweniuje w życiu Józefa, by mu odsłonić swoje zamierzenie: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło; Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus (to znaczy: Pan zbawia), bo On zbawi swój lud od jego grzechów.”
W tym momencie wszystko staje się jasne: Józef rozumie milczenie Maryi, intuicyjnie – w wierze – pojmuje, czego Bóg oczekuje od Niej i od niego samego. Maryja da Mesjaszowi ciało i ludzkie rysy, a Józef – potomek Dawida, cieśla – da Mu imię i miejsce w królewskiej linii. Macierzyństwo Maryi ma jedno wyjaśnienie: to miłość Boga do świata i Jego wolny wybór, by powołać niewiastę do udziału w dziele odkupienia. A skoro to sam Bóg Ją wybrał, umiłował i przygotował – nie bójmy się, w te ostatnie dni Adwentu, przyjąć Ją do siebie, zrobić Jej miejsce w sercu, bo wszystko, co przychodzi przez Nią, nosi znamię Ducha Świętego. (z książki „Du Neuf et de l’ancien”, Jean Lévêque, Éditions du Carmel, s. 16–21)
Mariam, córka Maryi i Józefa: zawierzenie jako droga zjednoczenia z Bogiem
Mariam miała trzy lata, gdy jej ojciec ciężko zachorował. Poprosił i przyjął ostatnie sakramenty z głęboką wiarą. Całkowicie poddany woli Bożej, ofiarował Bogu swoje życie, życie żony i dwojga dzieci. Gdy zrozumiał, że zbliża się jego ostatnia godzina, zawołał Mariam, ujął ją za ramię i, kierując wzrok ku obrazowi św. Józefa, powiedział: „Wielki Święty, oto moje dziecko. Najświętsza Dziewica jest jej Matką – racz także Ty nad nią czuwać, bądź jej Ojcem.” „Te słowa wciąż słyszę w sercu – choć byłam bardzo mała, wryły się one głęboko w moją duszę” – wspominała później Mariam, już jako mniszka. (Mariam, święta palestyńska – o. Estrate, wyd. Téqui, s. 12)
Dwa tygodnie później zmarła jej matka. Mariam została przygarnięta przez stryja, a jej brat Boulos przez ciotkę ze strony matki. Nigdy już się nie zobaczyli. Od piątego roku życia Mariam pościła w każdą sobotę na cześć Matki Bożej. W noc poprzedzającą ślub, który przygotował dla niej wuj z jednym z krewnych, dziewczyna spędziła czas na modlitwie, pytając Maryję, co powinna uczynić. Nagle usłyszała głos: „Mariam, jestem zawsze z tobą. Podążaj za natchnieniem, które ci daję – pomogę ci.” (Mariam, święta palestyńska – o. Estrate, s. 19)
Mariam poświęciła swoje dziewictwo Bogu, przyjmując wszystkie konsekwencje tego wyboru – także prześladowanie i cierpienie. Po „męczeństwie” i cudownym uzdrowieniu przez zakonnicę w niebieskim habicie, Mariam wspomina: „Ostatniego dnia ta zakonnica podała mi zupę tak dobrą, że nigdy nie jadłam lepszej. Kiedy ją skończyłam, poprosiłam o drugą porcję. Wtedy zakonnica przerwała milczenie i powiedziała: ‘Mario, na razie wystarczy. Później dam ci jeszcze. Pamiętaj, by nie być jak ci ludzie, którzy nigdy nie mają dość. Zawsze mów: To wystarczy – a dobry Bóg, który wszystko widzi, zatroszczy się o wszystkie twoje potrzeby. Bądź zawsze zadowolona, mimo cierpień – a Bóg, który jest tak dobry, da ci to, co konieczne. Nigdy nie słuchaj diabła, strzeż się go, bo jest bardzo przebiegły. Kiedy prosisz Boga o coś, nie zawsze da ci to od razu – chce cię doświadczyć i zobaczyć, czy kochasz Go tak samo, gdy nie otrzymujesz. Ale później ci to da, jeśli tylko będziesz wytrwała i pełna miłości. Maryjo, nie zapominaj nigdy o łaskach, jakie Pan ci uczynił. Kiedy spotka cię coś przykrego, pamiętaj, że to Bóg tego chce. Zawsze miej serce pełne miłości wobec bliźniego – powinnaś kochać go bardziej niż samą siebie. Nigdy więcej nie zobaczysz swojej rodziny. Pójdziesz do Francji, gdzie zostaniesz zakonnicą. Będziesz dzieckiem św. Józefa, zanim staniesz się córką św. Teresy. Przyjmiesz habit karmelitanki w jednym klasztorze, złożysz śluby w drugim i umrzesz w trzecim – w Betlejem. Twoi krewni będą cię szukać, a ty sama będziesz kuszona, by się ujawnić – ale uważaj, jeśli to zrobisz, nie dostaniesz już więcej zupy. Będziesz wiele cierpieć w życiu, staniesz się znakiem sprzeciwu.’”
Mariam opowiadała później na statku płynącym do Betlejem: „Zakonnica, która mnie pielęgnowała po moim męczeństwie, i którą teraz wiem, że była to sama Najświętsza Dziewica, przepowiedziała mi wszystko, co się później wydarzyło.” (Mariam, święta palestyńska – o. Estrate, s. 22–23)
Maryja towarzyszyła Mariam od młodości w sposób bardzo namacalny – poprzez wizje i objawienia pełne duchowych pouczeń, ale też przez realną opiekę: cudowne uzdrowienia, ratunek w niebezpieczeństwie, pomoc w potrzebie. Dla Mariam Maryja była przede wszystkim Matką – czułą, uważną, troszczącą się o jej duszę, ale i wymagającą, by ją prowadzić ku świętości. Wszystkie etapy jej życia duchowego przebiegały pod opieką Maryi, ale zawsze prowadziły do coraz głębszego zjednoczenia z Jezusem, a przez Niego – z Trójcą Świętą. Maryja, którą Mariam kontemplowała codziennie jako Matkę Bożą z Góry Karmel, trzymającą Dzieciątko Jezus, była dla niej Tą, która ukazuje i daje Chrystusa, prowadzi do Niego, uczy Go naśladować i modli się za ludzi, zwłaszcza w chwilach prób i duchowej ciemności.
Siostra Mariam od Jezusa Ukrzyżowanego zapowiedziała we wrześniu, że czekają ją trzy lata bez pociech duchowych. 20 września 1868 roku modliła się: „Najświętsza Panno, moja Matko, upadam do Twych stóp. Zgrzeszyłam wiele, lecz szukam Ciebie, ukochana Matko. Szukam też Jezusa, ale Ty się ukrywasz, jak i On. O Matko moja, zmiłuj się nad tą małą nicością! O Jezu, przebacz mi! Nie chcę już więcej Cię obrażać.
Zmiłuj się nad tą biedną sierotą! Nie przyszedłeś dla sprawiedliwych, lecz by zbawić grzeszników. Nie mam już Jezusa. Jestem opuszczonym małym niczym. Mój Boże, zmiłuj się! Ty jesteś nieskończenie dobry – pokładam w Tobie nadzieję.” (Cudowne życie siostry Marii od Jezusa Ukrzyżowanego, t. II, s. 3–4)
Mariam wiedziała, że modlitwa do Matki Bożej nigdy nie jest daremna, że miłość macierzyńska Maryi nigdy jej nie opuści. Pewnego dnia, po wielkich cierpieniach, gdy odmawiała „Zdrowaś Maryjo” z przełożoną, nagle zamilkła, zakryła twarz rękami, oślepiona niebiańskim światłem, i z radością dziecka, które po długim czasie ujrzało matkę, powiedziała: „Słuchaj słów Najświętszej Dziewicy.” Po chwili ciszy dodała: „Czy rozumiesz, co mówi?” Po kolejnej chwili milczenia powiedziała: „Ona opuszcza celę.” Wtedy uderzyła się w pierś, mówiąc: „To moja Matka!” (M.-E. Schall, Portret i Droga – św. Maria z Betlejem, s. 91)
Na początku tego trudnego okresu Mariam przeżyła nowe doświadczenie duchowe. Powierzyła Bogu wybór między „różami” a „cierniami”: „Podczas modlitwy wieczornej ujrzałam dwoje dzieci (aniołów), które wyglądały na siedem lat. Jedno trzymało kielich, krzyż i koronę cierniową, drugie zaś śnieżnobiałą szatę, piękną koronę z róż i pachnące wonności. Dziecko z krzyżem powiedziało: ‘Wybierz!’ Odpowiedziałam: ‘Idź, zapytaj Jezusa, by On wybrał za mnie. Jego wola jest moją wolą.’ Dziecko uśmiechnęło się i rzekło: ‘Kto na ziemi wybiera krzyż, ten otrzyma kiedyś koronę róż. A kto w życiu wybiera różę i przyjemność, temu później pozostanie cierń – wszystko zamieni się w ból.’ Odpowiedziałam: ‘Nie chcę niczego wybierać, bo jestem słaba. Powiedz Jezusowi, że wolę, by On wybrał dla mnie. Jeśli wybierze dla mnie krzyż, koronę cierniową i kielich na całą wieczność – będę szczęśliwa, bo On będzie szczęśliwy.’ Dziecko zapłakało i wszystko zniknęło.”
W rzeczywistości Mariam wybrała doskonałe zawierzenie Miłości. A z właściwym sobie dystansem wobec nadzwyczajnych łask dodała z prostotą dziecka: „Może to tylko owoc wyobraźni. Nie zatrzymuję się na tym...” (s. Maria-Edmée Schall, „Droga dziecięctwa w szkole św. Mariam”, w: Mariam z Betlejem, Wszystko dla Miłości, s. 71–72)
U stóp Maryi odnalazłam życie
U stóp Maryi, mojej ukochanej Matki, odnalazłam życie.
O wy wszyscy, którzy cierpicie — przyjdźcie do Maryi!
U stóp Maryi odnalazłam życie.
Wasze zbawienie i wasze życie są u stóp Maryi.O wy, którzy pracujecie w tym klasztorze —
Maryja liczy wasze kroki i wasz trud.
Powtarzajcie sobie:
U stóp Maryi odnalazłam życie.Wy, którzy mieszkacie w tym klasztorze,
oderwijcie się od wszystkiego, co ziemskie.
Wasze zbawienie i wasze życie są u stóp Maryi.Wy, którzy mieszkacie w tym klasztorze — Maryja mówi do was:
Moje dziecko, wybrałam cię spośród dziesięciu tysięcy;
spośród dziesięciu tysięcy postawię cię w mojej świątyni.
U stóp Maryi odnajdziecie życie.Maryja mówi: Postawiłam cię w mojej świątyni,
nie będziesz już głodna, nie będziesz już spragniona;
daję ci pokarm – Ciało i Krew Niewinnego.
U stóp Maryi odnalazłam życie.Wy, którzy mówicie, że jestem sierotą – zobaczcie:
mam Matkę w najwyższych niebiosach.
Szczęśliwe dziecko takiej Matki!
U stóp Maryi odnalazłam życie.Mieszkam w łonie mojej Matki;
tam znajduję mojego Umiłowanego –
czyż mogę więc być sierotą?
W łonie Maryi odnalazłam życie.Wąż, smok chciał mnie ukąsić i odebrać mi życie…
Lecz u stóp mojej Matki, w tym klasztorze, odnalazłam życie.
Maryja mnie woła – i w tym klasztorze pozostanę na zawsze.
U stóp Maryi odnalazłam życie.
(Denis Buzy, „Myśli”, Ed. du Serviteur 1993, s. 41–42)
Wieczorem 31 maja 1873 roku, w wigilię Zesłania Ducha Świętego, siostra Mariam zaśpiewała pieśń o drzewie życia przed figurą Maryi w pustelni Matki Bożej z Góry Karmel, gdzie wspólnota zebrała się na modlitwę różańcową:
Witaj, witaj, drzewo życia,
które daje nam błogosławiony owoc!
Z głębi tej ziemi moje serce jęczy,
moje serce wzdycha:
Och, kto mi da skrzydła,
bym mógł ulecieć do mojego Umiłowanego?
Witaj, witaj, błogosławione drzewo,
przez ciebie otrzymuję owoc życia!
Na twoich liściach czytam słowa:
Nie lękajcie się.
Twoja zieleń mówi mi: Ufaj!
Twoje gałęzie mówią mi: Miłość!
A twój cień: Pokora!Witaj, witaj, błogosławione drzewo,
w tobie znajduję owoc życia!
Z głębi tej ziemi
moje serce jęczy, moje serce wzdycha:
Och, kto mi da skrzydła,
bym mógł ulecieć do mojego Umiłowanego?Witaj, witaj, błogosławione drzewo,
ty niesiesz owoc życia!
W twoim cieniu chcę wzdychać,
u twych stóp chcę umrzeć!
(Cudowne życie siostry Marii od Jezusa Ukrzyżowanego, t. II, s. 26)
Drzewo życia (Rdz 2,9a) oznacza Maryję, a błogosławiony owoc jest zaczerpnięty z Ewangelii Łukasza (Łk 1,42). Mariam wyjaśniła to znaczenie 27 grudnia 1874 roku podczas ekstazy: „Maryja zwycięża – daje owoc życia. Zwycięża smoka, który pożera jej dzieci. Maryja daje swoje życie, daje swój owoc, by zbawić swoje dzieci.” (Cudowne życie siostry Marii od Jezusa Ukrzyżowanego, t. II, s. 151) Kilka dni później, w poniedziałek Zielonych Świąt, 2 czerwca 1873 roku, podczas różańca w pustelni Matki Bożej z Góry Karmel, siostra Maria od Jezusa Ukrzyżowanego złożyła akt całkowitej ofiary Bogu „w ręce Maryi”: „Złożyłam Bogu profesję i oddałam Mu moją wolę. On o nią prosił – i oddałam Mu ją na czas i na wieczność.”
Był to moment niezwykle ważny w jej życiu – moment pełnego zawierzenia Bogu i absolutnej ufności wobec przyszłości. 19 kwietnia 1876 roku siostra Mariam przeżyła kolejny szczyt drogi zawierzenia miłości Bożej. Podczas ekstazy wyraziła głośno swój wewnętrzny dialog: „Dzieci (aniołowie) mówią:
‘Jeśli pójdziesz przez las, upadniesz. Jeśli pobiegniesz do Jezusa, Pan da ci to, czego pragniesz – teraz jest czas decyzji.’ Ale siostra Mariam odpowiada: ‘Jeśli pójdę teraz, nie będę miała nic do ofiarowania Bogu.
Będę miała czas na radość, ale nie na cierpienie! Co bardziej podoba się Bogu? Powiedzcie mojemu Bogu, że pragnę tego, co Jemu najbardziej się podoba.’” Jej pragnieniem było wiedzieć, czy ma umrzeć natychmiast, by być z Umiłowanym w niebie, czy pozostać jeszcze na ziemi, by kochać Go dłużej.
Ostatecznie, jak zawsze, nie wybiera sama, lecz oddaje się całkowicie woli Bożej, mówiąc: „Mam więcej niż ojca i matkę – mam Stwórcę, który mnie ogarnia. Matka najlepiej wie, co dobre dla dziecka. Twoja wola, Panie – to właśnie pragnę.” (Cudowne życie siostry Marii od Jezusa Ukrzyżowanego, t. II, s. 219 – Środa Wielkanocna, 19 kwietnia 1876)
To całkowite oddanie się Boskiemu Oblubieńcowi przyniosło jej łaskę mistycznych zaślubin. W uniesieniu radości siostra Mariam otrzymała „pierścień paschalny” – widzialny tylko dla niej znak przymierza. Od tej chwili jej pragnienie nieba stało się jeszcze silniejsze, lecz zawsze podporządkowane doskonałemu zaufaniu Bożym planom: „Oddałam się całkowicie Panu i zaufałam Mu. Gdy ujrzałam Go na sądzie, przyjął mnie w swoim miłosierdziu i w swoim łonie.” (Cudowne życie siostry Marii od Jezusa Ukrzyżowanego, t. II, s. 233; 5 października 1876)
Pragnieniem siostry Mariam było doskonałe wypełnienie woli Bożej – całkowite pozwolenie, by Duch Święty nią kierował. W tym sensie Mariam jest prawdziwie córką Maryi i Józefa – przez swoje całkowite zawierzenie Bogu. Wskazuje nam drogę w czasach niepewności – tę samą, o którą prosimy w modlitwie „Ojcze nasz”: „Bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi.”
o. Didier Maury, OCD
Klasztor w Avon






