Zakon
Rodzina Karmelu
Odkryj powołanie
Jak zostać Karmelitą Bosym?
Jak zostać Karmelitanką Bosą?
Karmelici Bosi
Duchowość
Nasi Święci
Modlitewnik
Materiały formacyjne
Dzieła prowincji
Domy klasztorne
Polecane
Karmelitańskie Dni Młodych 2026
Jak osiągnąć wewnętrzną wolność, która wyzwala i przemienia całe nasze życie? Sprawdź szczegóły i dołącz do spotkania.
Dowiedz się więcej
Takiego radykalnego wyboru dokonała św. Teresa Benedykta. Po nawróceniu dzień rozpoczynała godzinną modlitwą: Mszą św., Komunią św., rozmyślaniem. W ciągu pracy dydaktycznej, kiedy coś się nie udawało, ogarniało ją znużenie, starała się wykroić kilka minut na wyciszenie i miała odpowiednie miejsca, gdzie mogła to zrobić.
Wielkość i moc Edyty Stein leży w konsekwentnym podążaniu za raz poznaną prawdą. Ma "wchodzić w świat", bo czuje, że tego chce Bóg i tak jej życie obecne widzi kierownik duchowy. Ale jednocześnie cała oddaje się modlitwie kontemplacyjnej na miarę danej jej łaski.
Od momentu swojego nawrócenia do Chrystusa, Edyta myśli o możliwości poświęcenia się Mu w Karmelu. Odkłada swoje wstąpienie do klasztoru terezjańskiego przez posłuszeństwo swoim spowiednikom, którzy ukazują jej apostolskie znaczenie jej pracy dydaktycznej.
W latach trzydziestych - do zakazu publikowania dzieł autorów żydowskich - wydała Edyta kilka prac o charakterze popularnym lub użytkowym. Treści zagadnień filozoficznych znalazły się w VI tomie ESW (Pism Edyty Stein) Welt und Person, 1962, w polskim przekładzie większości tych pism - w książce Twierdza duchowa, 1998 .
Wraz ze wstąpieniem do Karmelu, Edyta rozpoczyna trzeci etap swojego życia, które poprzez cierpienie, upodobnienie do Chrystusa aż do osiągnięcia szczytów mistyki Krzyża zakończy najwyższą ofiarę w "białej komnacie" obozu zagłady, za Kościół, za zbawienie narodu żydowskiego.
Edyta Stein jest przede wszystkim darem dla Kościoła, triumfem Bożego Miłosierdzia, które w widoczny sposób zaowocowało w jej życiu. Jako intelektualny wzorzec dla naukowców, jako zwolenniczka postępu, prekursorka duchowej odnowy, płodna pisarka i wreszcie męczennica, ofiara nazizmu, jest wezwaniem do pojednania kolizyjnego świata, i to słowo jednania przekazuje nam w swych dziełach i życiowej postawie.
Doniosłym stwierdzeniem dotyczącym jej duchowej wspinaczki ku Najwyższej Odwiecznej Prawdzie jest wyróżnienie dwóch dróg, po których dokonuje się rozpoznanie we własnym bycie bytu wiecznego: jest to droga wiary i droga uczciwie uprawianej filozofii.
Edyta Stein przyszła na świat w tradycyjnej, żydowskiej rodzinie, w której kobieta miała istotną, otaczaną szacunkiem pozycję. Ze wspomnień Świętej wynika, że od pokoleń kobiety odgrywały w jej rodzinie szczególną rolę. Zarówno prababka Ernestyna, jak i babka Edyty, Adelheid, były pracowitymi i pobożnymi niewiastami.
Edyta Stein obdarzona przez naturę niezwykle bystrym umysłem od pierwszych chwil swoich zainteresowań intelektualnych przeznaczona była do prowadzenia zasadniczych poszukiwań filozoficznych. Urodzona racjonalistka ufała światłu, jakie daje rozum. Już w szkole podstawowej nurtowało ją pragnienie "poważnego szukania prawdy”.
Edyta Stein przyszła na świat w domu, w którym pieczołowicie pielęgnowano tradycje żydowskie, których prawdziwą strażniczką, zwłaszcza po przedwczesnej śmierci ojca, stała się jej matka, Augusta Stein. Od wczesnego dzieciństwa Edyta styka się więc z modlitwą judaizmu, zarówno we wrocławskiej synagodze, jak i w domu, zwłaszcza modlitwą wspólnotową, jak to jest w tradycji judaistycznej, zanoszoną do Boga na głos, na co dzień i przy okazji celebracji świąt żydowskich.
Edyta Stein nie uważała mistyki za coś nadzwyczajnego. Napisała: "Wszyscy chrześcijanie powołani są do tego, co najbardziej istotne, mianowicie – zjednoczenia z Bogiem. Nie zjednoczenie z Bogiem jest rzeczą nadzwyczajną, ale towarzyszące mu często ekstazy, wizje, itd."
Zbierając w jedno te różne rysy jej duchowości, można powiedzieć, za ks. Przywarą, że Edyta Stein w duchowości karmelitańskiej odnalazła podstawę dla swej całkowitości (absolutyzmu). Nadto Karmel przedstawił się jej jako jedyny zakon łączący Stare i Nowe przymierze poprzez proroka Eliasza.
Maryjną duchowość Karmelu, która w duchu posoborowego aggiornamento doczekała się za naszych dni gruntownej rewizji, bazującej rzetelnie na źródłach, cechowała zawsze pewnego rodzaju ewolucja, dążąca do ustawicznie pogłębiającej się miłości do Najśw.
Kiedy rozpoczęła się droga Edyty do chrześcijaństwa? Chciałoby się sięgnąć do jej życiorysu i wskazać lata bezpośrednio poprzedzające nawrócenie. Tymczasem cały ten okres 30 lat, poprzedzający jej chrzest w 1922 roku, stanowi drogę do Chrystusa.
W teologicznej myśli św. Edyty Stein Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa, a zarazem Jego Oblubienica, jest jakby ucieleśnionym przedłużeniem ziemskiego życia Zbawiciela. Aktualizuje się to głównie przez liturgię, a zwłaszcza sakramenty święte, przede wszystkim Eucharystię.
"Edyta wyraziła własną osobą ten prawdziwy dramat teologiczny, nad którym nigdy dość zastanawiania się: Zabita przez chrześcijan jako Żydówka, ponieważ nie miała «krwi nordyckiej», którzy to pragnęli stać się nowym ludem pogańskim, ale zabita też dlatego, że była chrześcijanką (...)
Każdy, kto próbuje żyć z Bogiem, każdy, kto się troszczy o swoje "duchowe życie", stawia sobie czasami lub może stale pytanie: Jak mam wkomponować moją wiarę, moją relację z Bogiem w mój dzień codzienny?
Im więcej, im bardziej się powierza, tym bardziej spotyka wszechmocnego Boga, który jest "Bogiem wszystkiej Miłości" i pragnie ją w swojej Trójjedynej Miłości zanurzyć. I to jest to właśnie, co Elżbieta pragnie przekazać (...)
Możemy powiedzieć tak: nauka Elżbiety o życiu duchowym, jej duchowość jest przede wszystkim duchowością wiernych świeckich. To jest nauka, która może z nas uczynić osoby wsłuchujące się coraz bardziej w Boga, w bliźnich i w to, co się wokół nas w świecie rozgrywa.
U końca swego krótkiego życia Elżbieta mówi o swoim "Bogu we mnie", ku któremu stale, w ciągu dnia, jest milcząco zwrócona. Zainspirowana swoim predykatem "od Trójcy Przenajświętszej" uświadamia sobie, że Bóg jest Wspólnotą trzech Osób (...)
Elżbieta lubi tę pełną temperamentu, czasami trochę źle zachowującą się, ale ujmującą swoją pobożnością Franciszkę, która jej powierza, niczym starszej siostrze, wszystkie swoje zmartwienia i tęsknoty.
Jaka szkoda, że tak bezmyślnie trwoniona jest energia – uważa Elżbieta. Ona pragnie poświęcić wszystkie swoje siły na coś lepszego i ważniejszego, oddać je do dyspozycji temu jedynemu, do którego należy cała jej miłość (...)
Przez lata swego krótkiego życia pozostawała w osobistej relacji z niewidzialnym Bogiem, której fundamentem była jej wiara. Po śmierci idzie do Tego, który od dawna był dla niej "Światłem", "Miłością" i "Życiem".