O budowaniu człowieka wewnętrznego
22 lipca, 2016
Jestem kobietą, i to jeszcze nie cnotliwą, ale grzeszną…
25 lipca, 2016

Ustawiam figury na szachownicy, nim rozpocznę grę…

o. Reinhard Körner OCD, Zamyślenia nad dziedzictwem Teresy od Jezusa

Siostry prosiły Teresę, żeby napisała książkę o modlitwie, medytacji i życiu kontemplacyjnym. Teresa spełniła ich prośbę. Wprawdzie już wcześniej poświęciła tym sprawom swoją autobiografię (Księga życia), jednakże za radą zaprzyjaźnionego kapłana i obawiając się niezrozumienia ze strony wszechobecnej inkwizycji musiała wstrzymać się z jej ogłoszeniem. Tymczasem to, co siostry obecnie otrzymały do czytania, w piętnastu obszernych rozdziałach mówi przede wszystkim o całkiem zwyczajnych międzyludzkich sposobach postępowania – wciąż mowa tu o pokorze, szczerości i prawdziwości w odniesieniu do siebie, do bliźnich i do Boga. Czy jest to temat chybiony?

Dopiero w szesnastym rozdziale Drogi doskonałości czytamy następujące słowa: „Ustawiam dopiero, że tak powiem, figury na szachownicy, nim rozpocznę grę… Rzecz pewna, że kto nie umie ustawić figur do szachów, ten i grać w nie nie umie; kto nie potrafi dać szacha, ten nie da i mata” (16, 1). W czasach swej młodości „takie nawet błahostki umiała” (tamże) i pamięta, że w grze w szachy nie wygra ten, kto straci królową lub nie umie nią właściwie grać.

Podobnie również w życiu duchowym – chce nam powiedzieć Teresa – nie wygra nikt, u kogo zawodzą „najnormalniejsze” ludzkie sposoby postępowania, a już zwłaszcza, gdy straci królową, najpotężniejszą figurę na szachownicy; królową, czyli pokorę.

Teresa w całej swojej spuściźnie pisarskiej wciąż na nowo powraca do tej samej podstawowej zasady, którą w swym późniejszym, głównym dziele Twierdza wewnętrzna nazwie „chodzeniem w prawdzie” (VI 10, 7). W nim właśnie widzi – pouczona własnymi doświadczeniami – niezbędny fundament całej ludzkiej i duchowej dojrzałości. Wie również, że jej dzieło odnowy Karmelu tylko w tej mierze może się udać, w jakiej u niej i u tych spośród jej sióstr i braci, którzy się przyłączyli do reformy, wzrośnie odwaga pokory. Inaczej bowiem całe mówienie o Bogu pozostanie czcze i puste, a nawet pełne poświęceń „życie duchowe” będzie jedynie zwykłą farsą.

Bodaj właśnie ta postawa szczerości, która przyznaje się zarówno do biedy, jak i do bogactwa własnej osoby, sprawia, że pisma Teresy po dziś dzień pozostają prawdziwą szkołą chrześcijańskiego bycia człowiekiem.

Zobacz podobne wpisy