TeresaREKO 2 – Nawrócenie
9 kwietnia, 2017
TeresaREKO 4 – Modlitwa
9 kwietnia, 2017
TeresaREKO 2 – Nawrócenie
9 kwietnia, 2017
TeresaREKO 4 – Modlitwa
9 kwietnia, 2017

TeresaREKO 3 – Miłosierdzie

Niech ufa w dobroć Boga, która jest większa niż wszystkie złości, jakich możemy się dopuścić, bo nie pamiętając o niewdzięczności naszej, skoro tylko my uznawszy swoją winę, pragniemy wrócić do łaski i przyjaźni Jego. (…) Niech pamięta ta dusza o Jego słowach, niech się przypatrzy temu miłosierdziu, jakie okazał nade mną, której prędzej sprzykrzyło się obrażać Go, niż Jego łaskawości sprzykrzyło się odpuszczać mi. Nigdy ręka Jego nie ustaje w dawaniu, nigdy nie mogą się wyczerpać zdroje miłosierdzia Jego!

św. Teresa od Jezusa, Ksiega zycia 19, 15

Zobacz więcej odcinków

Bramą więc, którą się wchodzi do tej twierdzy jest, o ile ja rzecz rozumiem, modlitwa i rozważanie. Nie obstaję tu koniecznie za modlitwą myślną, może być i ustna, gdyż jednej i drugiej, jeśli ma być modlitwą, musi towarzyszyć uwaga.

Sądzę, że wszystko na tym polega, by przystąpili do rzeczy z niezachwianym postanowieniem, iż nie spoczną, póki nie staną u celu

W opisach tych fundacji nie przedstawiam tych wielkich trudów podróży pośród chłodu, upału, śniegu

Dla kogo Chrystus jest przyjacielem i wielkodusznym przewodnikiem, ten wszystko potrafi znieść. Jezus sam przychodzi z pomocą, dodaje sił, nie opuszcza nikogo, jest prawdziwym i szczerym przyjacielem.

(…) bo nie o to chodzi, by oddalić się ciałem, ale o to, by dusza stanowczo i całkowicie zespoliła się z Jezusem, najsłodszym Panem naszym

Co do sposobu, w jaki dusza zachowywać się powinna w chwilach tego odpocznienia, niczego tu więcej nie potrzeba, tylko cichości i nierobienia hałasu.

Pewnego dnia, a było to w wigilię Zesłania Ducha Świętego, po Mszy schroniłam się na miejsce samotne, gdzie często przebywałam na modlitwie i wziąwszy do rąk dzieło jednego Kartuza, czytałem fragmenty odnoszące się do jutrzejszej uroczystości.

(…) najłatwiej było mi odnaleźć się podczas Jego modlitwy w Ogrójcu. Tam dotrzymywałam Mu towarzystwa. Myślałam – o ile byłam w stanie – o tym pocie i przygnębieniu, które tam odczuwał.

Nurzałam się blisko dwadzieścia lat w tym burzliwym morzu, wciąż upadając, to znów podnosząc się, i to słabo tylko - i potem znowu upadając - i wiodłam życie tak przeciętne i dalekie od doskonałości, że grzechy powszednie prawie za nic sobie miałam (...)