
Ukryte oblicze Boga (Smak Karmelu | dobraNOC #16)
2025-12-06
Relikwie Świętych na Słowacji i powrót do Lisieux [relacja z peregrynacji]
2025-12-08
REKOLEKCJE ONLINE – ADWENT 2025
ze św. Mariam od Jezusa Ukrzyżowanego
„Mariam, czyli droga ubogich Pana”
Mariam i Duch Święty
TYDZIEŃ 2
Ewangelia Jezusa Chrystusa według św. Mateusza 3,1–12
W owych dniach wystąpił Jan Chrzciciel i głosił na pustyni Judei: Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie. To właśnie o nim mówił prorok Izajasz: Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki. Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany wokół bioder, a jego pokarmem były szarańcze i miód leśny. Wtedy Jerozolima, cała Judea i okolica Jordanu ciągnęły do niego; wyznawali swoje grzechy i przyjmowali od niego chrzest w Jordanie. A gdy zobaczył wielu faryzeuszów i saduceuszów przychodzących na jego chrzest, powiedział do nich: Plemię żmijowe! Kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc owoc godny nawrócenia. I nie myślcie, że możecie mówić: „Abrahama mamy za ojca”, bo powiadam wam: z tych oto kamieni Bóg może wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera przyłożona jest do korzenia drzew: każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, zostanie wycięte i wrzucone w ogień. Ja chrzczę was wodą dla nawrócenia, lecz Ten, który idzie za mną, jest mocniejszy ode mnie; nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was ochrzci Duchem Świętym i ogniem. Ma On w ręku wiejadło, oczyści swoje klepisko, zbierze pszenicę do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym.
Nawróćcie się… Ten, który przychodzi, chrzci w Duchu Świętym i ogniu
Prorok Izajasz, który zapowiedział, że „z Syjonu wyjdzie Prawo, a słowo Pana z Jeruzalem”, precyzuje (Iz 11, 1–10), że Ten, który ma przyjść, pochodzi z rodu Dawida, i „spocznie na Nim Duch Pana: duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej – i napełni Go bojaźń Pańska.” Postać zapowiedziana przez proroka, przeniknięta Duchem Boga, będzie miała nowe spojrzenie – inne niż zwykłe ludzkie spojrzenie. Nie będzie sądził według pozorów. Będzie sądził ubogich sprawiedliwie; w prawości będzie rozstrzygał na korzyść pokornych tej ziemi. Będzie bliski małym, ubogim, upokorzonym, tym, którzy nie mają innej nadziei niż Bóg – tym, których później nazwie się Anawim, ubogimi Pana. Ten potomek Dawida wykorzeni zło swoim Słowem i Tchnieniem (Duchem). Świat pojednany, pełen sprawiedliwości, wierności i pokoju, prowadzony przez małe dziecko, zastąpi nasz świat naznaczony przemocą, wojną, lękiem, żądzą zysku i niesprawiedliwością, kierowany przez możnych. I prorok zapowiada:
„W owym dniu odrośl Jessego stanie jako znak dla narodów; ludy będą jej szukać, a jej siedzibą będzie chwała.” (Iz 11, 10)
A oto prorok Jan Chrzciciel przychodzi, by ogłosić wypełnienie tych obietnic. Przyjście wysłannika Boga jest bliskie. Trzeba przygotować się, by Go przyjąć. Głosi on na pustyni Judei: „Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie!” (Mt 3, 2). Ludzie tłumnie przychodzą z całej okolicy, podejmując akt pokuty. Są chrzczeni w wodzie, wyznając swoje grzechy. Ale nie wystarczy zewnętrzny gest, jeśli brak w nim szczerości serca. Dlatego Jan Chrzciciel stanowczo napomina faryzeuszy i saduceuszy:
„Wydajcie więc owoc godny nawrócenia. Nie myślcie, że możecie sobie mówić: ‘Abrahama mamy za ojca’, bo powiadam wam: z tych kamieni Bóg może wzbudzić dzieci Abrahamowi.” (Mt 3, 8–9) „Ja chrzczę was wodą dla nawrócenia. Lecz Ten, który idzie za mną, jest mocniejszy ode mnie (…) On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem.” (Mt 3, 11)
Nawrócenie jest zawsze przejściem od życia skoncentrowanego na sobie do życia, w którym Bóg staje się centrum istnienia. Jest to także przejście od spojrzenia zewnętrznego, zdominowanego przez działania, rozproszenia, relacje czy dobra materialne, do spojrzenia wewnętrznego, które przewraca do góry nogami wszystkie nasze wartości, pozwala inaczej widzieć życie, otwiera na miłujące poznanie Boga, uwalnia od duchowej głuchoty, umożliwiając słyszenie wezwań Pana i daje środki, by na nie odpowiedzieć. Święty Augustyn wyraża to w swoich Wyznaniach:
„Późno Cię umiłowałem, Piękności tak dawna i tak nowa, późno Cię umiłowałem! A oto: Ty byłeś we mnie, a ja byłem na zewnątrz, i tam Cię szukałem; w mojej brzydocie rzucałem się na piękno Twoich stworzeń. Ty byłeś ze mną, a ja nie byłem z Tobą. Trzymały mnie z dala od Ciebie rzeczy, które nie istniałyby, gdyby nie istniały w Tobie. Zawołałeś, krzyknąłeś i przełamałeś moją głuchotę; zajaśniałeś, rozbłysnąłeś i rozproszyłeś moją ślepotę; rozlałeś swój zapach, wciągnąłem go i teraz wzdycham za Tobą; skosztowałem Ciebie i odczuwam głód i pragnienie Ciebie; dotknąłeś mnie i zapłonąłem pragnieniem pokoju, który jest w Tobie.” (Święty Augustyn, Wyznania 10,27)
Łaska chrztu, która jednocześnie zanurza nas w śmierci Jezusa, abyśmy z Nim zmartwychwstali, prowadzi do rozwijania życia Chrystusa w nas tak, by to On żył w nas, zachowując naszą własną osobowość. Jednak szanuje naszą wolność i nasz rytm. W słowie chrześcijanin zawarte jest słowo Chrystus, które znaczy „Namaszczony”, ten, który otrzymał namaszczenie Duchem Świętym. Przez chrzest zostaliśmy ochrzczeni w Duchu Świętym, narodziliśmy się z wysoka. Nawrócenie prowadzi nas do życia w zgodzie z łaską chrztu, upodabniając nas stopniowo do Chrystusa pod działaniem Ducha.
„Wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znów pogrążyć w bojaźni, lecz otrzymaliście Ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: ‘Abba, Ojcze!’ Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. A jeśli jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy, aby też wspólnie mieć udział w chwale.” (Rz 8, 14–17)
Mariam, świadek życia oddanego Duchowi Świętemu
Maria od Jezusa Ukrzyżowanego była kobietą Wschodu, przenikniętą swoją kulturą i wiarą. Wychowała się w grecko-melchickich wspólnotach, w których naturalne było mówienie o Duchu Świętym, podczas gdy w Kościele łacińskim był On często wielkim nieobecnym. Tajemnicą jej życia było całkowite oddanie się działaniu Ducha Świętego w pełnej dyspozycyjności, która prowadziła ją do głębokiej zażyłości i upodobnienia do Jezusa Ukrzyżowanego w życiu całkowicie ofiarowanym dla zbawienia dusz.
Podczas nowicjatu Duch Święty nauczył ją modlitwy, którą często powtarzała:
Duchu Święty, natchnij mnie,
Miłości Boża, pochłoń mnie,
Na drogę prawdy prowadź mnie.
Maryjo, Matko moja, wejrzyj na mnie;
Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia,
Od wszelkiego niebezpieczeństwa, zachowaj mnie.
Tydzień przed złożeniem ślubów w Mangalore, 14 listopada 1871 roku, gdy Mariam doświadczała swojej nędzy, zwróciła się do Ducha Świętego:
„Dziś rano było mi smutno, bo nie czułam Boga. Wydawało mi się, że moje serce jest jak żelazo. Nie mogłam myśleć o Bogu, więc wezwałam Ducha Świętego i powiedziałam: O drogi Pocieszycieelu, to Ty pozwalasz nam poznać Jezusa. Apostołowie długo byli z Nim, nie rozumiejąc Go, ale Ty sprawiłeś, że Go pojęli. Ty sprawisz, że także i ja Go zrozumiem. Przyjdź, mój Pocieszycielu, przyjdź, moja Radości, przyjdź, mój Pokoju, moja Siło, moje Światło. Przyjdź, oświeć mnie, abym znalazła źródło, z którego mam się napić. Jedna Twoja kropla wystarczy, by pokazać mi Jezusa takim, jaki jest. On powiedział, że pójdziesz do nieuczonych. Jestem pierwsza z nich. Nie proszę Cię o żadną inną wiedzę ani mądrość, tylko o tę, bym umiała znaleźć Jezusa i zachować Go. I poczułam, że ogień zapalił się w moim sercu. Duch Święty niczego mi nie odmawia.” (Denis Buzy, Pensées, Ed. du Serviteur, 1993, s. 34)
18 maja 1873 roku Jezus powiedział jej:
„Jeśli chcesz Mnie szukać, poznawać i naśladować, wzywaj światła, Ducha Świętego, który oświecił Moich uczniów i wszystkie narody, które Go wzywają. Zaprawdę, zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: każdy, kto będzie wzywał Ducha Świętego, będzie Mnie szukał i znajdzie Mnie, i to przez Ducha Świętego Mnie znajdzie. Jego sumienie będzie delikatne jak kwiat polny. Jeśli to ojciec lub matka rodziny, pokój będzie w jego rodzinie, a jego serce będzie w pokoju w tym i w przyszłym świecie; nie umrze w ciemnościach, lecz w pokoju. Pragnę gorąco, aby kapłani odprawiali co miesiąc Mszę Świętą ku czci Ducha Świętego. Każdy, kto ją odprawi lub w niej uczestniczy, będzie uhonorowany przez samego Ducha Świętego, otrzyma światło i pokój. Uzdrowi chorych, obudzi śpiących.” (Denis Buzy, Pensées, Ed. du Serviteur, 1993, s. 36)
„Świat i wspólnoty szukają nowości w nabożeństwach, zaniedbując prawdziwe nabożeństwo do Parakleta. Dlatego pojawia się błąd, niezgoda, a brak pokoju i światła. Nie wzywa się Światła tak, jak powinno się je wzywać, a to Ono pozwala poznać prawdę. Nawet w seminariach jest ono zaniedbywane… Każdy człowiek, na świecie lub we wspólnocie, który będzie wzywał Ducha Świętego i oddawał Mu cześć, nie umrze w błędzie.” (Denis Buzy, Pensées, Ed. du Serviteur, 1993, s. 37)
Aby otworzyć się na życie w Duchu, siostra Maria od Jezusa Ukrzyżowanego podąża drogą, którą św. Teresa z Ávili wskazuje jako fundamenty życia modlitwy i doskonałości: pokorę, oderwanie od rzeczy i miłość braterską. Życie Mariam promieniuje pokorą, radykalnym posłuszeństwem i miłością bliźniego. Całym swoim życiem przekazuje „obrazową” naukę duchową.
Pisała z Karmelu w Pau w 1869 roku do księdza Saint-Guily:
„Często myślę, że nie boję się szatana. Boję się tylko samej siebie, mojej słabości. Gdyby niebo i ziemia, wszystko krzyczało przeciwko mnie, niczego bym się nie bała, zatkałabym swoje uszy. Oto, czym są te dwa korki w moich uszach: pierwszy to prawda. A co to znaczy prawda? To znaczy pokora. Drugi to posłuszeństwo. Jeśli usunę te dwa korki przez pychę i własną wolę, wpadnę w jakąś dziurę i zginę; ale jeśli przez te dwie cnoty zachowam uszy zamknięte, co znaczy – wzgardzę własną wyobraźnią – pójdę prosto do Jezusa. Ani woda, ani ogień, ani ciemne jaskinie, ani strome góry, ani szatan, ani piekło, nic nie będzie w stanie mnie zatrzymać ani przeszkodzić mi dojść do Jezusa.” (Listy bł. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego, Karmel Dzieciątka Jezus – Betlejem – Editions du Carmel, s. 74–75)
„Zobaczyłam, że mam pychę we wszystkim; modliłam się do Jezusa, aby dał mi pokorę, i postanowiłam praktykować tę cnotę we wszystkim. Och, jak bardzo pragnę pokory, pogardy dla stworzeń! Bóg gotów jest przebaczyć grzesznikowi, który się uniża; z większą miłością spogląda na duszę, która wraca do Niego przez pokorę, niż na duszę wierną, która upaja się własnymi cnotami. Ta ostatnia ryzykuje, że zgubi się przez pychę, podczas gdy grzesznik, który się uniża, dostępuje miłosierdzia.” (Mariam, święta palestyńska – o. Estrate – Editions Téqui, s. 188–189)
„Pokora to pokój!… Pokorna dusza jest królową. Jest zawsze szczęśliwa. W walce, w cierpieniu – uniża się, uważa, że zasługuje na więcej, prosi o jeszcze więcej, zawsze zachowuje pokój… Pycha rodzi zamęt. Pokorne serce jest naczyniem, kielichem, który mieści Boga!… Pan mówi: dusza pokorna, prawdziwie pokorna, uczyni więcej cudów niż dawni prorocy. W niebie najpiękniejsze drzewa to te, które bardzo zgrzeszyły, lecz ze swych nędz uczyniły nawóz, którym obłożyły swoje korzenie.” (Mariam, święta palestyńska – o. Estrate – Editions Téqui, s. 266)
4 lutego 1869 roku, po komplecie, Mariam wpadła w ekstazę i w tym stanie opisała swoją modlitwę poranną:
„Podczas modlitwy płakałam nad moimi grzechami, a myśl, że jestem wciąż chora, napełniała mnie niepokojem. Pan powiedział mi łagodnie: Moja córko, jesteś podobna do winorośli. Spójrz, jak winiarz pracuje, jak uprawia swoją winnicę – spulchnia ziemię wokół korzenia. Ziemia oznacza twoje ciało: Ja obrabiam moją winnicę przez cierpienie. Aby winorośl przynosiła owoce, winiarz odcina złe gałęzie i przycina dobre; Ja również posługuję się pokusami, upokorzeniami i wzgardą, by przycinać moją winnicę, i odcinam złe i bezużyteczne gałęzie: pychę i naturę, które muszą umrzeć. Gospodarz winnicy nie pracuje na próżno – spodziewa się owoców, czeka na nie; wiele razy obrabia ziemię, wiele razy odcina niepotrzebne gałęzie. Ogrodnik, który pracuje w swoim ogrodzie, nie pracuje daremnie – żywi się owocem swojej pracy; chce, by wszystkie jego drzewa wydawały owoce, nie zadowala się owocem jednego. Mam tu drzewa: przycinam je, pielęgnuję, by przyniosły owoc. Często wchodzę do ich serc, pozwalam im usłyszeć mój głos. Często jednak te drzewa nie zwracają na mnie uwagi, nie widzą mnie. Strzeżcie się, musicie przynosić owoce. Pan odcina drzewa, które nie wydają owocu, wrzuca złe do ognia i sadzi nowe. A ja powiedziałam Panu: Panie, jeśli mnie opuścisz, jestem jak proch, który nie wydaje żadnego owocu. Ale jeśli na mnie spojrzysz, stanę się dobrą ziemią, ziemią miękką, która rodzi dobre owoce, pokrytą zielenią i kwiatami. Panie, patrz na nas zawsze, bądź z nami.” (Mariam, święta palestyńska – o. Estrate – Editions Téqui, s. 186–187)
10 lutego 1869 roku opowiadała:
„Zobaczyłam z daleka mężczyznę o wielkim majestacie; wyglądał jak król, zasiadał na tronie i wydawał się władcą całego świata. Wielu odmawiało uznania Jego mocy. I powiedziałam: Panie, jak mam czynić, by Cię kochać? W tym samym czasie czułam wielką miłość do Boga, wielkie pragnienie, by Mu służyć i praktykować cnotę. Pragnęłam być doskonała, by Mu się podobać i wynagrodzić Mu niewdzięczność tych, którzy Go nie kochają; ale widziałam, jak bardzo jestem odległa od doskonałości! Głos powiedział mi: Spójrz na naturę – drzewa nie stają się wielkie w jeden dzień. Pokazał mi drzewo, które rodziło złe owoce; odciął gałęzie, zaszczepił je, nasypał dobrej ziemi wokół korzenia, pielęgnował je cierpliwie, przycinał w odpowiednim czasie, i to drzewo zaczęło rodzić owoce. Człowiek ten podwoił swoje starania, a drzewo co roku przynosiło coraz więcej owoców. Spojrzał na mnie i powiedział: Chcę, żebyś była jak to drzewo; nie chcę, byś od razu przynosiła owoce, ale z czasem. I poczułam wielką ufność, a moje serce zapłonęło miłością do Boga, pragnieniem, by Go kochać, żyć tylko dla Niego i oddalić się od stworzeń, które widziałam jak dzikie zwierzęta gotowe pożreć moją duszę. To szczepienie na drzewie ukazywało mi przemianę duszy, która szuka Boga i żyje zjednoczona z Bogiem, z Jezusem.” (Mariam, święta palestyńska – o. Estrate – Editions Téqui, s. 187–188)
„Stałam przed Najświętszym Sakramentem w oratorium. Miałam wielkie pragnienie uczynienia czegoś, co mogłoby się spodobać Jezusowi, i powiedziałam Mu: Panie Jezu, co mam uczynić, by Ci się podobać, by Ci służyć? I głos odpowiedział: Służ bliźniemu, a będziesz Mi służyć. Powiedziałam jeszcze: Panie Jezu, co mam uczynić, by Cię kochać? A głos rzekł: Kochaj bliźniego, a będziesz Mnie kochać. Służ bliźniemu, a będziesz Mi służyć; kochaj bliźniego, a będziesz Mnie kochać. Po tym poznam, że naprawdę Mnie miłujesz.” (Denis Buzy, Pensées, Ed. du Serviteur, 1993, s. 69)
Maria od Jezusa Ukrzyżowanego była zakochana w Jezusie, przypominająca Oblubienicę z Pieśni nad Pieśniami. Zaprasza nas, byśmy żyli w pełni naszym chrztem w Duchu Świętym i w ogniu. W ten sposób wpisuje się w rytm i smak Ewangelii.
Oddając nasze życie działaniu Ducha poprzez modlitwę, życie teologalne i uważność na owoce Ducha – takie jak miłość braterska, pokora, posłuszeństwo woli Bożej – pozwalamy Panu przemieniać nasze życie i stopniowo jednoczyć je z Jego życiem w codzienności naszego istnienia.
o. Didier Maury, OCD (klasztor w Avon)






