
Wykład: Pan Cogito z wizytą w teatrze
26 stycznia, 2017
„Wadoviana”, rocznik 2016, upamiętniły karmelitę bosego
27 stycznia, 2017Z pewnym wahaniem Teresa odpowiedziała pozytywnie na życzenie swojej siostry Pauliny, która ja poprosiła, by zechciała napisać dzieje swej duszy. Powód tego wahania był całkiem prosty: Teresa obawiała się, by opowiadając o sobie nie znaleźć się w centrum uwagi i nie skupić jej na sobie zamiast na Bogu, który zawsze powinien być na pierwszym miejscu. Człowiek odkrywa prawdziwą swoją wielkość wówczas, gdy klęczy na drugim miejscu. Teresa zachowała w sercu pragnienie swej siostry Pauliny. Jezus dał jej odczuć podczas modlitwy, jak bardzo jest zadowolony z jej prostego jak zawsze posłuszeństwa. Podczas modlitwy odczuła, że będąc posłuszną siostrze, miła jest Jezusowi:
Owego dnia, kiedy poleciłaś mi pisać, sądziłam, że to będzie rozpraszało moje serce, kiedy zajmę się sobą, ale potem Jezus dał mi odczuć, że takie proste posłuszeństwo jest jemu miłe; zresztą chcę czynić tylko jedno: opiewać to, co będzie moim zadaniem w wieczności: Zmiłowanie Pańskie.
Teresa zdaje sobie sprawę, że wielkością jej powołania na ziemi i po śmierci jest wieczne wysławianie zmiłowań Pańskich. I dlatego jej misja nie ustanie po śmierci, gdyż jej niebem będzie czynić dobra na ziemi, czyli pomaganie ludziom, by niezawodnie ufali miłosierdzi Bożemu. Ona nieustannie zgłębiała w swoim sercu miłosierdzie, na które i my spoglądamy pragnąc je zrozumieć i odkryć oblicze Boga, czyli Jego czułość i miłosierdzie. Po odkryciu własnej misji, wyraźnie mówi o modlitwie, która towarzyszy jej przy pisaniu. Jest to sprawa istotna dla właściwego zgłębienia jej tekstów. Jeśli nie będziemy ich rozważać w klimacie modlitwy, nie zrozumiemy, co Teresa zamierzała wyrazić:
zanim wzięłam pióro do ręki uklękłam przed figurą Maryi (ta, przy której otrzymaliśmy tyle dowodów matczynej opieki Królowej Nieba nad naszą rodziną) i prosiłam Ją, by pokierowała moją ręką, abym nie napisała ani jednej linijki, która by się Jej nie podobała.
Tak zatem, w klimacie modlitwy Teresa pragnie pisać to, co jej podpowie Duch Boży. Teresa podczas modlitwy odkrywa przywileje, którymi Jezus ją wyróżnił i tajemnicze drogi, na których On spotyka się ze swoimi stworzeniami, by je pociągnąć ku sobie. Teresa zastanawiając się nad tym, pragnie jedynie zgłębić to, czego Bóg w niej dokonał. Jej modlitwa przypomina tryskające źródło, bijące z głębin serca. Całe jej człowieczeństwo przeniknięte jest Bożym miłosierdziem. Modlitwa przenika całe jej życie, tak jak rytm oddechu i bicie serca. Teresa pisze po to, by kontemplować dary, jakimi Jezus ubogacił jej duszę:
On nie powołuje tych, którzy na to zasługują, lecz tych, których sam wybiera, zgodnie ze słowami Pisma św. „ja wyświadczam łaskę, komu chcę, i miłosierdzie, nad kim się lituję. Wybranie więc nie zależy od tego, kto chce lub o nie się ubiega, ale od Boga, który okazuje miłosierdzie.
To co napiszę właściwie nie będzie moim życiorysem; będą to moje refleksje o łaskach, których dobry Bóg raczył mi udzielić. Znajduję się w tym okresie życia, kiedy mogę skierować spojrzenie w przyszłość, moja dusza dojrzewała w tyglu doświadczeń zewnętrznych i wewnętrznych. Pan był dla mnie zawsze współczujący i pełen dobroci. Powolny do karcenia i pełen miłosierdzia. Tak wiec, moja Matko, z wielką radością opiewam przed Tobą zmiłowanie Pańskie. Bóg prowadził mnie delikatnie wzdłuż wód. Wiódł moją duszę, nie trudząc jej. On jest współczujący i pełen dobroci.
Prośmy zatem dobrego Boga, byśmy tak jak mała Teresa doświadczali, że On zawsze jest Bogiem o miłosiernym Obliczu.
Św. Tereso od Dzieciątka Jezus – módl się za nami!
o. Stanisław Fudala OCD









