Historyczne uwarunkowania duchowości Teresy od Jezusa
22 lipca, 2016
Święta Teresa od Jezusa i Najświętsza Maryja Dziewica
22 lipca, 2016

Chrystus w doświadczeniu duchowym Teresy od Jezusa

Wstęp

ks. Marek Chmielewski, Chrystus w doświadczeniu duchowym Teresy od Jezusa

W tradycji biblijnej nadawanie imienia miało nie tylko znaczenie funkcjonalne, ale przede wszystkim wskazywało na przeznaczenie człowieka lub na jakąś wyróżniającą go cechę. Stanowiło zatem swoisty program życia i jego dewizę. Takie traktowanie imienia stało się powszechną praktyką w środowiskach życia zakonnego niemal do naszych czasów. Toteż wybór imienia i nadanie go w chwili wkroczenia na drogę dziewiczego, ubogiego i posłusznego naśladowania Chrystusa nigdy nie był sprawą mody czy osobistych upodobań, ale stanowiło zobowiązujące zadanie — niemal charyzmat dla osoby zakonnej.

Wśród niezliczonych przykładów potwierdzających tę zasadę wskazać należy na Teresę Sánchez de Cepeda y Ahumada, która przywdziała karmelitański habit w klasztorze Wcielenia w Awili dnia 2 listopada 1536 roku. 24 sierpnia 1562 roku, w dniu rozpoczęcia Reformy przyjęła imię: Teresa od Jezusa. Zapewne ta zakonnica nie była wówczas świadoma, że Jezus Chrystus stanie się wyłączną treścią całego jej życia i duchowego doświadczenia. Istotnie, jak zgodnie twierdzą badacze życia i doktryny Teresy, jej doświadczenie duchowe, a zwłaszcza doświadczenie mistyczne, jako integralna jego część, jest wybitnie chrystocentryczne, to znaczy skoncentrowane na Osobie Jezusa Chrystusa, co zresztą sama wyraźnie podkreśla. Jednocześnie jest to doświadczenie chrystologiczne, bowiem osobiste zjednoczenie z Chrystusem daje jej podstawę do wypracowania wzniosłej doktryny, głównie na temat roli Jego Człowieczeństwa w procesie modlitwy i całego uświęcenia chrześcijanina.

Zanim jednak podejmiemy próbę szkicu kilku wybranych kwestii z tego dość rozległego i niełatwego zagadnienia, konieczne będzie uściślenie, co należy rozumieć przez chrześcijańskie doświadczenie duchowe. To pozwoli nam prześledzić rozwój tego doświadczenia u Karmelitańskiej Mistyczki i nieco bliżej opisać jego przedmiot.

Pojęcie doświadczenia duchowego

Konieczność doprecyzowania tego pojęcia wynika z faktu, że doświadczenie należy do podstawowych właściwości rozumnej natury ludzkiej i współcześnie niemal wszystkie dziedziny ludzkiej aktywności, zwłaszcza poznawczej i przeżyciowej, w mniejszym lub większym stopniu odwołują się do niego, nadając mu własne znaczenie. Toteż H.G. Gadamer stwierdza, że pojecie doświadczenia należy zaliczyć do najbardziej niejasnych.

Współczesna teologia duchowości za podstawę swojej hermeneutyki przyjmuje doświadczenie brane nie jako eksperyment czy jednostkowe wrażenie podpadające pod zmysły (Erlebnis), ani też jako sumę wiedzy habitualnej (Erfahrung) nagromadzonej dzięki doświadczeniu zmysłowemu, lecz jako przeżycie egzystencjalne. Nie chodzi zatem o doświadczenie w sensie epistemologicznym, w którym przedmiot i treść doświadczenia pozostają na zewnątrz podmiotu, lecz o taki rodzaj doświadczenia, które wpisuje się w samo sedno ludzkiej egzystencji. Mamy tu na myśli nie tyle poznanie dyskursywne towarzyszące procesom życiowym, co raczej poznanie zdobywane dzięki życiu miłością. Poznanie to nie oznacza zrozumienia, w doświadczeniu chodzi bowiem o intuicyjno-egzystencjalny, a nie doktrynalny wymiar poznania.

O tym, czym jest doświadczenie w ogóle, wiele mówi łacińska etymologia słowa experientia, w którym należy wyróżnić przedrostekex- (z czegoś), a następnie temat złożony z dwóch elementów per- (poprzez coś, dla kogoś lub czegoś) oraz itere (‘powtarzać’, podejmować po raz wtóry’; ‘iść’, ‘podróżować). Biorąc pod uwagę semantykę tych elementów, można powiedzieć, że doświadczenie jest „poznaniem smakującym”, dzięki któremu człowiek poznaje „smak”, jaki wydobywa (ex) z wszelkiej rzeczywistości, którą przemierza (per) jako drogę życia (itere). Oznacza to, że w każdym doświadczeniu zawiera się jakiś moment kontemplacji.

Podobnie w języku polskim słowo „doświadczenie” od strony semantycznej wyraźnie nawiązuje do „świadomości” i czynności „świadczenia” lub „zaświadczania”, czyli bycia dowodem czegoś lub występowania w charakterze naocznego obserwatora. W doświadczeniu chodzi więc o takie poznanie, które głęboko wpisując się w świadomość poznającego czyni go zdolnym do wiarygodnego przekazu poznanych treści, czyli świadkiem. Jest zatem zawsze aktem osoby, to znaczy że doświadczenie, ściśle biorąc, nie istnieje samo w sobie, w abstrakcji, lecz jest świadectwem osoby wchodzącej w sposób świadomy w relację z jakimś przedmiotem lub osobą, niejako mu się podporządkowując.

Przybliżenie pojęcia doświadczenia w sensie ogólnym pozwala nam bliżej zapoznać się z doświadczeniem religijno- -duchowym, które polega na świadomym i osobowym kontakcie z jakąś rzeczywistością nadzmysłową, przy czym cel tej relacji ma charakter soteriologiczny, zbawczy. Natomiast gdy przedmiot postrzegany jest nie tylko jako Byt transcendentny, ale jako Bóg w Trójcy Osób, wówczas mamy do czynienia z chrześcijańskim doświadczeniem duchowym w pełnym tego słowa znaczeniu, w którym dominuje tendencja kochać, w przeciwieństwie np. do doświadczenia metafizycznego, gdzie dominuje tendencja wiedzieć. O ile doświadczenie metafizyczne zmierza do poznania, to chrześcijańskie doświadczenie duchowe zawsze prowadzi do zawierzenia. Nie jest bowiem wiedzą o czymś, ale spotkaniem z Kimś, to jest z Chrystusem. Tego typu doświadczenia nie można redukować jedynie do aktów poznawczych.

Chrześcijańskie doświadczenie duchowe jest zatem aktem lub sumą aktów, za pomocą których człowiek ujmuje siebie w relacji do Boga objawiającego się w Chrystusie mocą Ducha Świętego. Zdaniem Jeana Mouroux, chrześcijańskie doświadczenie duchowe tym różni się od innych typów doświadczenia duchowo-religijnego, że aktualizuje się przez Chrystusa i w Chrystusie (por. Mt 11, 27; Ef 2, 18), a także w Kościele i poprzez posługę Kościoła. Doświadczenie zjednoczenia z Chrystusem prowadzi do doświadczenia obecności w duszy Boga Trójosobowego i partycypacji w życiu Boskich Osób. Możliwe jest to tylko dzięki suwerennej i pełnej miłości inicjatywie Boga, który Siebie czyni darem dla człowieka, najpierw we Wcieleniu Syna Bożego, a następnie w działaniu łaski uświęcającej i sakramentów świętych, mocą których aktualizuje się proces stopniowego upodabniania do Chrystusa (por. Ga 4, 19). Proces ten o. Antoni J. Nowak nazywa procesem progresywnej chrystoformizacji chrześcijanina.

Rozwój doświadczenia chrystocentrycznego u Karmelitańskiej Mistyczki

O rozwoju doświadczenia duchowego, jako relacji osobowej zachodzącej między człowiekiem a Chrystusem, można mówić jedynie od strony doświadczającego podmiotu, który to przeżycie utrwalił i przekazał zwykle w formie zapisów autobiograficznych. Chodzi o wzrost świadomości poznawczej, jednakże nie tyle w sensie ilościowym, co jakościowym; a więc nie o nowe pojęcia i ich coraz doskonalsze rozumienie, ale o ściślejszą więź miłości. Miarą zatem rozwoju doświadczenia duchowego, a tym samym duchowości jest coraz doskonalsza identyfikacja z przedmiotem doświadczenia, którym przede wszystkim jest Chrystus. O jej szczytowej formie mówi św. Paweł w słynnym zawołaniu: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20).

To, czego współczesna teologia duchowości uczy o chrześcijańskim doświadczeniu duchowym, jako doświadczeniu wybitnie chrystocentrycznym, zawsze znajdowało się w pismach mistyków i świętych. Również w doświadczeniu duchowym hiszpańskiej Doktor Kościoła Chrystus jest w jego centrum. Śledząc jej pisma, nietrudno zauważyć, że następuje rozwój tego doświadczenia, a więc doskonali się więź miłości aż po zaślubiny mistyczne. Punktem wyjścia jest jednak doświadczenie Człowieczeństwa Chrystusa. „Pan, gdy pierwszy raz użycza duszy tej łaski — pisze nasza Mistyczka — ukazuje się jej przez widzenie wyobraźni w najświętszym Człowieczeństwie swoim, aby dobrze wiedziała i wątpić o tym nie mogła, że dostępuje tak niesłychanego daru” (T VII, 2, 1).

Doświadczenie uwielbionego Człowieczeństwa Chrystusa

Pierwsze doświadczenie Człowieczeństwa Chrystusa — jak się wydaje, przede wszystkim o charakterze estetyczno-afektywnym — miała św. Teresa w 1554 lub 1555 roku w klasztorze Wcielenia w Awila. Jej biografowie uznają je za przełomowy moment w jej drodze do zjednoczenia z Chrystusem. Chodzi tu mianowicie o doznany wstrząs i swoiste nawrócenie na widok pozostawionego w kaplicy obrazu Ecce homo, który do dziś przechowywany jest w tymże klasztorze. „Obraz ten — jak pisze św. Teresa — przedstawiał Chrystusa, całego okrytego ranami, tak wiernie oddanego, że na jego widok dusza moja wstrząsnęła się do głębi…” (Ż 9, 1). Od tej pory męka Zbawiciela, a zwłaszcza Jego samotność na modlitwie w Ogrójcu, stała się dominującym tematem jej modlitwy i rozmyślania.

Inne ważne doświadczenie, które zapowiadało stopniowe odkrywanie piękna Chrystusowego Człowieczeństwa, miało miejsce w drugiej połowie 1559 roku. Gdy Inkwizycja wydała zakaz czytania książek religijnych w języku kastylijskim, Teresa doznała wielkiego smutku z powodu braku treści do rozmyślań. Wówczas Pan powiedział do niej: „Nie martw się. Ja tobie dam księgę żywą”. W kilka dni później zrozumiała, że tą „księgą żywą” jest sam Chrystus. W jej komentarzu do tego zdarzenia czytamy: „[…] tyle znalazłam przedmiotu do rozmyślania i do zatapiania się w tym, co oglądałam i z taką miłością Pan zajął się mną, w różny sposób mnie nauczając, że książek już rzadko kiedy albo wcale nie potrzebowałam. On sam w boskiej łaskawości swojej był mi księgą prawdziwą, w której widziałam zapisane prawdy Jego. Błogosławiona ta księga, z której pozostaje w duszy poznanie co czytać, co czynić powinna, tak głęboko wyryte, iż tego, co poznała, zapomnieć nie może!”(Ż 26, 5).

Bezpośrednim skutkiem tej wstępnej obietnicy — jak pisze św. Teresa — było trwające przynajmniej kilka dni doświadczenie obecności Zbawiciela inspirujące zarówno do ustawicznej modlitwy wewnętrznej, jak i do starannego wykonywania wszystkich czynności.

Niebawem przyszły kolejne doznania obecności Pana, stopniowo odsłaniające Jego Człowieczeństwo. Mistyczka pisze: „Pewnego dnia, gdy byłam na modlitwie, podobało się Panu ukazać mi w sposób widoczny same tylko ręce swoje, a był to widok tak zachwycający, że nie mam słów na opisanie go. […] W kilka dni później ujrzałam Boskie Jego oblicze, które mnie pięknością swoją jakby całe pochłonęło” (Ż 28, 1).

Z przytoczonych tu zdań wynika, że dokonywała się stopniowa kondescendencja (zstępowanie) piękna i tajemnicy Chrystusowego Człowieczeństwa. Dopełnieniem tego procesu był najprawdopodobniej dzień Nawrócenia św. Pawła (25 stycznia) 1561 roku, kiedy św. Teresa podczas Mszy św. doświadczyła obecności całego Chrystusa w Jego zmartwychwstałym Człowieczeństwie, zgodnie ze znanymi jej graficznymi przedstawieniami, „pełne niewypowiedzianego wdzięku i majestatu”. Dla ścisłości opisu Święta dodaje: „[…] chociażby w niebie nie było innej rozkoszy dla oczu, niż widok tej wielkiej piękności ciał uwielbionych, a zwłaszcza Człowieczeństwa Pana naszego Jezusa Chrystusa, to jedno już byłoby niewypowiedzianą chwałą i szczęśliwością” (Ż 28, 3).

Dalszy ciąg opisu tego doświadczenia, któremu poświęca całe dwa rozdziały swej autobiografii, wyraźnie przypomina scenę Przemienienia na Górze Tabor lub to, czego doświadczył św. Paweł pod Damaszkiem — twierdzi Jesús Castellano Cervera. Chrystus objawia się bowiem jako Światłość, która jednak nie oślepia; blask pełen przedziwnego wdzięku i słodyczy. „Jest to światło tak różne od tego światła ziemskiego, że w porównaniu z jasnością i świetnością, z jaką się ono oku przedstawia, jasność słońca wydaje się ciemna, i już by się nie chciało na nie patrzeć. […] Jest to światłość, która nie zna nocy; zawsze jest światłością i nic jej zaćmić nie zdoła” — pisze Doktor Kościoła językiem na wskroś biblijnym i liturgicznym (Ż 28, 5).

Przedmiotem tego niezwykle angażującego Mistyczkę doświadczenia w sferze przede wszystkim afektywnej jest — jak widać — Chrystus Zmartwychwstały w swoim uwielbionym Ciele. „[…] jest to Jezus Chrystus żywy, okazujący się Człowiekiem zarazem i Bogiem, nie jakim był leżąc w grobie, ale jakim wyszedł z grobu po swoim Zmartwychwstaniu” (Ż 28, 8).

Od tego czasu Teresa przez ponad dwa i pół roku cieszy się bardzo częstym doświadczeniem obecności Chrystusa w Jego Człowieczeństwie. Każdy szczegół uwielbionego Ciała jest przedmiotem jej zachwytu i kontemplacji. „Gdy mówił do mnie — pisze Święta — wpatrywałam się w tę wspaniałą piękność Jego i w te Boskie, wdziękiem niewypowiedzianym jaśniejące usta, z których szły słowa Jego słodkości pełne, niekiedy i surową powagą groźne. Gorąco pragnęłam dopatrzyć się koloru Jego oczu i ich kształtu, abym je opisać mogła, ale nigdy tej łaski nie dostąpiłam…” (Ż 29, 2).

Potem następuje stopniowe zanikanie tego typu przeżyć na rzecz doskonalszego udzielania się Pana. Polegało ono na odczuciu wielkiej miłości do Zbawiciela, tak iż mogła napisać: „Widziałam siebie umierającą z pragnienia oglądania Boga, a nie wiedziałam, gdzie szukać tego życia jak chyba w śmierci. […] Żadna rzecz nie mogła zaspokoić żądzy mojej; sama w sobie jakoby nie mogłam się zmieścić i prawdziwie takie miałam uczucie, jakby mi kto duszę wydzierał” (Ż 29, 8).

Opisana tu tęsknota za Chrystusem stopniowo doprowadziła Mistyczkę do doświadczenia tajemnic zbawczych, głównie związanych z Męką Chrystusa i Eucharystią, gdzie element uwielbionego Człowieczeństwa odgrywa już rolę drugorzędną i jakby naprowadzającą na samą istotę doświadczenia duchowego, jakim jest pełnia zjednoczenia z Chrystusem-Oblubieńcem.

Doświadczenie tajemnic zbawczych Chrystusa

Także w doświadczeniu tajemnic zbawczych Chrystusa nietrudno dostrzec wyraźny rozwój pod względem jakości oraz intensywności przeżyć.

Uwieńczeniem doświadczenia Człowieczeństwa Chrystusa w porządku chronologicznym są zaślubiny duchowe, które najprawdopodobniej miały miejsce 18 listopada 1572 r. w Klasztorze Wcielenia w Awili. Podczas udzielania jej Komunii św. przez o. Jana od Krzyża, który nie wiadomo dlaczego tym razem dał jej tylko połowę Partykuły [Hostii], Mistyczka miała widzenie wyobraźniowe, przedstawiające Pana Jezusa. Podając jej prawą rękę, Chrystus powiedział: „Zobacz ten gwóźdź: jest to znak, że od dnia dzisiejszego będziesz moją oblubienicą. Dotychczas na to nie zasługiwałaś, ale odtąd będziesz broniła mojej czci, nie tylko jako Stworzyciela i Króla i Boga twojego, ale jako prawdziwa moja oblubienica” (S 35).

Podobne wydarzenie miało miejsce trzy lata później w klasztorze w Beas. Nawiązuje ono do opisanego wyżej i poniekąd je dopełnia. Wtedy Teresa, mając widzenie Jezusa, otrzymała zachętę, aby jako Jego oblubienica prosiła o cokolwiek chce, a On wszystko spełni. „Na dowód tego dał mi i włożył na palec wspaniały pierścień z drogim kamieniem, jakby ametystem, którego blask jednak był zupełnie inny niż go tu mają podobne kamienie” (S 38).

Od chwili zaślubin mistycznych liczne doświadczenia Chrystusa, opisywane głównie w Sprawozdaniach duchowych, dokonywały się podczas Komunii św. Początkowo ich treścią było wprowadzenie Teresy w misteria zbawcze, zwłaszcza związane z Eucharystią, a niebawem także w doświadczenie Trójcy Przenajświętszej.

Pierwsze z takich doświadczeń miało miejsce w Niedzielę Palmową 1572 r. Hiszpańska Mistyczka opisuje, że po przyjęciu Komunii św. doznała stanu zawieszenia ducha, tak że nie mogła przełknąć eucharystycznego Chleba. „Trzymając go jeszcze w ustach — pisze Święta — gdy po chwili nieco przyszłam do siebie, miałam to uczucie, że usta moje pełne są krwi i twarz moja i ja cała zlana krwią, ciepłą jeszcze, jak gdyby dopiero co wypłynęła z ran Zbawiciela. Uczułam z tego słodkość niewypowiedzianą, a Pan rzekł do mnie: «Córko, chcę, byś doznała na sobie błogich skutków Krwi mojej i nigdy nie wątpiła o moim miłosierdziu»” (S 26).

Trzy lata później, jak wynika z jej pism, podobnych doświadczeń podczas Komunii św. było bardzo wiele, wskutek czego następowało coraz ściślejsze zespolenie św. Teresy z dziełem zbawczym Chrystusa. W jednym ze sprawozdań pisze: „Jednego dnia, po komunii, miałam to uczucie, że dusza moja prawdziwie staje się jedno z Najświętszym Ciałem Pańskim, którego obecność ukazała mi się w sposób widoczny. Mocno to na mnie podziałało i sprawiło we mnie wielki postęp wewnętrzny” (S 49).

Rzeczą charakterystyczną jest to, że podczas takich wzniosłych chwil doświadczenie zjednoczenia z Chrystusem Eucharystycznym stawało się coraz częściej doświadczeniem obecności w dnie duszy Trójcy Przenajświętszej.

Jedną z takich łask otrzymanych w Sewilli pod koniec sierpnia 1575 r. hiszpańska Mistyczka opisuje następująco: „[…] po Komunii św. w sposób, którego określić nie zdołam […] dane mi było poznać i jakby oglądać, jak Trzy Osoby Trójcy Przenajświętszej, których wyobrażenie mam wyryte w duszy, są jedną istnością. Poznałam to w wyobrażeniu tak nadzwyczajnym i w świetle tak jasnym, że działanie i skutek tego widzenia zupełnie były odmienne od tego, co się poznaje przez wiarę” (S 47).

Kilka miesięcy później, jesienią 1575 r. święta Reformatorka doświadczyła identyfikacji z Eucharystyczną Ofiarą Chrystusa. Całe wydarzenie opisuje następująco: „Raz, po komunii, zostało mi objawione, jak Ojciec przyjmuje we wnętrzu duszy mojej ofiarę Najświętszego Ciała Chrystusowego. O ile pojęłam i widziałam, są tu obecne Trzy Osoby Boskie i niewypowiedzianie przyjemną jest Ojcu ta ofiara Jego Syna i cieszy się Nim i rozkosz swoją ma w Nim tu na ziemi, bo nie tylko Człowieczeństwo wówczas mieszka z nami w duszy naszej, ale i Bóstwo Jego. Dlatego ta ofiara tak Mu jest przyjemna i miła i dla niej takie nam wielkie czyni łaski” (S 57).

Osobiste doświadczenie Człowieczeństwa Chrystusa prowadzące ją do doświadczenia tajemnic zbawczych, a w ostateczności do mistycznego zjednoczenia z Jego Bóstwem i Osobami Trójcy Przenajświętszej, pozwoliło św. Teresie stanowczo zdystansować się od błędnych poglądów szerzonych wówczas m.in. przez niektórych jej spowiedników zafascynowanych neoplatonizmem, według których, by dojść do wyższych stopni modlitwy, a więc kontemplacji, trzeba koniecznie oddalać od siebie wszystko, co podpada pod zmysły, a więc także wszelkie wyobrażenie Człowieczeństwa Chrystusa. Początkowo św. Teresa uległa tym poglądom, toteż pisze: „[…] nie tylko nie odczuwałam żadnej potrzeby zwrócenia się do świętego Człowieczeństwa, ale owszem, wspomnienie na nie prawdziwą mi się wydawało do modlitwy przeszkodą” (Ż 22, 3). Jednakże, czerpiąc z osobistego doświadczenia obecności Chrystusa, zarówno w pięknie Jego Człowieczeństwa, jak i w tajemnicach zbawczych, szybko zmieniła pogląd i stanowczo twierdzi, iż „najświętszego Człowieczeństwa Chrystusa nie powinno się żadną miarą poczytywać za przeszkodę do kontemplacji” (Ż 22, 8).

Jest to jeden z najbardziej interesujących punktów doktryny karmelitańskiej Mistyczki, na którym opierają się wszyscy późniejsi mistycy, a który w pełni włącza ją w nurt duchowości charakterystyczny dla epoki renesansu.

Chrystus jako przedmiot doświadczenia duchowego u św. Teresy od Jezusa

W każdym doświadczeniu duchowym, z uwagi na jego osobowo-relacyjny charakter, należy wyróżnić podmiot, przedmiot i cel, albo kres tegoż doświadczenia. Podmiotem jest doświadczający człowiek, natomiast przedmiotem chrześcijańskiego doświadczenia duchowego jest zawsze Bóg objawiający się w Chrystusie. Jest on również najwyższym celem osobowej relacji miłości, stanowiącej samą istotę omawianego tutaj chrześcijańskiego doświadczenia duchowego. Ilustracją tego są słynne słowa św. Augustyna, którego św. Teresa od Jezusa szczególnie ceniła: “Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie”.

Hiszpańska Doktor Kościoła nigdy nie miała wątpliwości, co do przedmiotu swego doświadczenia duchowego, choć kierując się wielką roztropnością i krytycznym osądem wolała w tej sprawie radzić się różnych teologów, spowiedników i kierowników duchowych. Jak dobra anegdota brzmi jej opowiadanie o tym, że zgodnie z zaleceniem nieufnego spowiednika próbowała oddalić od siebie wizję Chrystusa, żegnając się i pokazując Mu figę. Ostatecznie jednak stwierdza, że w takim doświadczeniu duchowym „Zbawiciel oznajmia siebie duszy poznaniem jaśniejszym niż słońce”. Dlatego „[…] niepodobna wątpić, że to On, Pan sam we własnej Osobie; zdarza się to szczególnie po Komunii, kiedy już wiara sama upewnia nas o Jego w nas obecności” (Ż 27, 3).

Jak już było wspomniane, Chrystus ukazywał się Mistyczce zawsze w ciele uwielbionym, mimo że czasem dla pocieszenia jej w trudnych sytuacjach ukazywał swoje rany lub też widziała Go na krzyżu albo z krzyżem, w osamotnieniu w Ogrójcu, a także w cierniowej koronie. To pomagało jej łączyć własne cierpienia i krzyże ze zbawczym cierpieniem swego Oblubieńca.

Doświadczenia obecności Pana najczęściej wiązały się z jakimś przekazem słownym, zawierającym pouczenie, radę lub zachętę. W ten sposób Chrystus stał się dla hiszpańskiej Doktor Kościoła wewnętrznym Mistrzem cnót teologalnych i modlitwy. Ten aspekt doświadczenia duchowego — jak zauważa Roberto Moretti — jest ważny zarówno z punktu widzenia psychologicznego, jak i teologicznego. Od strony psychologicznej domaga się on wysokiego stopnia zażyłości i tej atmosfery, dzięki której dusza rozpala się i ubogaca w modlitewnym dialogu miłości ze swoim Oblubieńcem. Natomiast od strony teologicznej pozwala on głębiej wniknąć w istotę modlitwy, jako daru miłości Ojca przez Syna w Duchu Świętym. Warunkiem zatem dobrej modlitwy — według św. Teresy — jest doświadczenie bliskości Chrystusa, co potwierdza w wielu miejscach swoich pism.

On sam jest także bezpośrednią przyczyną sprawczą opisywanych tu doświadczeń duchowych, co jest zgodne z metafizyczną zasadą proporcjonalności przyczyny i skutku: w skutku nie może być więcej niż w przyczynie. Karmelitańska Mistyczka z właściwą sobie prostotą i głębią stwierdza, że „widzenie Człowieczeństwa Zbawiciela nie może być tworem wyobraźni. […] Widzenie to nie zależy od woli naszej, lecz od Pana samego, który się ukazuje kiedy chce i jak chce i tyle ile chce” (Ż 29, 1). Również sam przebieg doświadczenia Chrystusa nie byłby możliwy bez nadzwyczajnej Jego interwencji, polegającej na przystosowaniu władz człowieka do tych wzniosłych przeżyć lub przynajmniej na ich zawieszeniu.

Potwierdzeniem tego, że przedmiotem doświadczenia duchowego naszej Świętej jest Chrystus, a nie ktoś inny, są duchowe skutki, jakie z tego przeżycia wypływają (por. Mt 7, 16). Pierwszym z nich i najważniejszym jest najdoskonalsza z możliwych na ziemi chrystomorfizacja, czyli upodobnienie się do Chrystusa-Oblubieńca, które Kościół święty potwierdził swoim autorytetem przynajmniej trzykrotnie: 24 kwietnia 1614 r. zaliczając hiszpańską Karmelitankę w poczet błogosławionych, 12 marca 1622 r. kanonizując ją i 27 września 1970 r. ogłaszając ją trzydziestym pierwszym doktorem Kościoła.

Warto jeszcze dodać, że owocem doświadczenia Chrystusa, zwłaszcza w Jego umęczonym Człowieczeństwie, są także poezje hiszpańskiej Mistyczki na tematy pasyjne, spośród których zachowało się kilka.

Doświadczenie obecności Chrystusa zarówno w Jego uwielbionym Człowieczeństwie, jak i w tajemnicach zbawienia stanowi samo sedno duchowości hiszpańskiej Doktor Kościoła. Z tego powodu wyczerpanie postawionego w tytule problemu wymagałoby opracowania niemal całego życia i doktryny Świętej. Z drugiej jednak strony z racji hermeneutycznych nie jest możliwe ustalenie wszystkich pojedynczych aktów doświadczenia Chrystusa, bo oczywiste jest, że Święta odnotowała tylko niektóre z nich. Przy czym trudno powiedzieć, jakim kierowała się kryterium przy ich wyborze.

Niemniej jednak dokonany tutaj szkic kilku zaledwie wybranych kwestii jasno pokazuje, że Chrystus — zgodnie ze słowem Bożym — jest „Alfą i Omegą”, Początkiem i Końcem doświadczenia duchowego (por. Ap 21, 6), które stanowi fundament chrześcijańskiej duchowości, nie tylko św. Teresy od Jezusa, ale każdego chrześcijanina. Wszakże ze względu na wyznawanie imienia Chrystusa jego uczniów w Antiochii nazwano „chrześcijanami” (por. Dz 11, 26). Doświadczenie zatem św. Teresy uczy nas, że nie ma innej drogi do Boga w Trójcy Osób jak tylko „przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie” — jak głosi liturgiczna doksologia.

Materiały z III Karmelitańskiego Tygodnia Duchowości: Święta Teresa od Jezusa mistrzynią życia duchowego. Kraków 2000.

Zobacz podobne wpisy