Każdy, kto próbuje żyć z Bogiem, każdy, kto się troszczy o swoje "duchowe życie", stawia sobie czasami lub może stale pytanie: Jak mam wkomponować moją wiarę, moją relację z Bogiem w mój dzień codzienny?
Im więcej, im bardziej się powierza, tym bardziej spotyka wszechmocnego Boga, który jest "Bogiem wszystkiej Miłości" i pragnie ją w swojej Trójjedynej Miłości zanurzyć. I to jest to właśnie, co Elżbieta pragnie przekazać (...)
Możemy powiedzieć tak: nauka Elżbiety o życiu duchowym, jej duchowość jest przede wszystkim duchowością wiernych świeckich. To jest nauka, która może z nas uczynić osoby wsłuchujące się coraz bardziej w Boga, w bliźnich i w to, co się wokół nas w świecie rozgrywa.
U końca swego krótkiego życia Elżbieta mówi o swoim "Bogu we mnie", ku któremu stale, w ciągu dnia, jest milcząco zwrócona. Zainspirowana swoim predykatem "od Trójcy Przenajświętszej" uświadamia sobie, że Bóg jest Wspólnotą trzech Osób (...)
Wielkim odkryciem we właściwym ułożeniu fundamentów wiary stają się dla bł. Elżbiety listy św. Pawła, a zwłaszcza fragmenty mówiące o odwiecznym powołaniu człowieka przez miłującego Boga do zjednoczenia z Nim.
W takich zewnętrznych okolicznościach prowadziła ciche i zjednoczone z Bogiem życie Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej. W okresie wrogim dla Kościoła realizowała jednak swoje powołanie, gotowa na wszystko, nawet na męczeństwo za wiarę.
Wśród zaprezentowanych elementów, które odzwierciedlają rzeczywistość uwielbienia chwały brakuje nam jeszcze jednego bardzo istotnego i ważnego. Chodzi o człowieka duszy pełnej dziękczynienia.
W nieskończoności znajdowała Chrystusa, Boga doskonałej bliskości i umiłowania człowieka. Ona się w nieskończoności nie gubiła, ale żyła w niej jak w domu rodzinnym. Wierzyła, że w Chrystusie mieszka pełnia Bóstwa.
W roku 1934 na biurku zmarłej matki Germany, wieloletniej przeoryszy Karmelu w Dijon znaleziono kopertę podpisaną "sekrety". W środku znajdowały się dwie kartki złożone na pół w ten sposób, że tworzyły maleńki ośmiostronicowy zeszycik.