Pod opieką Matki Bożej
s. Immakulata Adamska OCD, Dziedzictwo ducha
W klasztorze Wcielenia w 1572 r., pogrążona w modlitwie Teresa słyszy, jak mówi do niej Ojciec Niebieski: „Oddałem ciebie Synowi mojemu i Duchowi Świętemu, i tej Pannie Najświętszej. Cóż ty za to możesz oddać Mnie?„.
Ta wizja wraz z kończącym ją pytaniem pogłębiła w niej świadomość Bożego planu zbawienia, związku Maryi z Duchem Świętym i osobistej odpowiedzia1ności za Kościół. „Największym bowiem dziełem, jakiego dokonał Duch Święty – mówi Ojciec Św. Jan Paweł II – dziełem, do którego wszystkie inne są w stałym odniesieniu i z którego czerpią jak ze źródła, jest właśnie dzieło Wcielenia Słowa Przedwiecznego w łonie Maryi Dziewicy„.
Maryjność życia i dzieła św. Teresy można rozpatrywać w wielu aspektach. Ograniczamy się do ich konfrontacji z VIII rozdz. Konstytucji dogmatycznej o Kościele pt. „Błogosławiona Maryja Dziewica, Boża Rodzicielka w tajemnicy Chrystusa i Kościoła„. Naśladując metodę Soboru, chcemy zbadać istotne związki życia terezjańskiego z postacią Matki Bożej.
Już kilkunastoletnia Teresa w sposób bardzo osobisty doświadczała macierzyńskiego wpływu Maryi na swe Życie, szczególnie od momentu śmierci matki, gdy prosiła, by odtąd matką jej była Najświętsza Dziewica. Tę postawę zachowała przez całe życie i mogła wyznać: „Ile razy, w jakiej bądź potrzebie, poleciłam siebie tej Pani Wszechwładnej, zawsze w sposób widoczny doznałam jej pomocy„.
Przynależność do Maryi przeżywała później nie tylko jako uwarunkowanie osobiste, lecz także jako przywilej i obowiązek Karmelu reformowanego. Powtarza to z mocą twierdząc, że Zakon jest Zakonem Matki Bożej, Reguła jest Regułą Naszej Pani z Góry Karmelu, habit, który nosimy, jest habitem Matki Bożej, nasze domy są „małymi gołębnikami Najśw. Dziewicy” i „klasztorami Dziewicy, Naszej Pani”. To przeświadczenie chce głęboko wyryć w świadomości swych córek, dlatego powtarza im niestrudzenie, że „są owieczkami Najśw. Panny”, są „prawdziwymi córkami tej Monarchini”. Reguła Karmelu jest „Regułą Pani i Monarchini naszej”, Ona jest „Naszą Panią i Naszą Patronka”. Nawet gdy zaleca miłość bliźniego, powołuje się na Maryję: „Kochajcie się bardzo wzajemnie – wzywa – ponieważ wszystkie jesteście siostrami i córkami Najświętszej Panny„.
Kiedy objaśnia drogę modlitwy i wyrzeczenia, wskazuje ciągle Maryję jako wzór mocy, głębokiej wiary i pokory objawiającej się w czynach; jako tę, która sercem i umysłem przyjmowała każde słowo Pana.
Kościół uczy nas nieomylnie, że Maryja wypełniła doskonale zamysł Pański i jest najdoskonalszym „wzorcem wiary i miłości”.
Kontemplacja ewangelicznych wydarzeń związanych z osobą Maryi odsłoniła Teresie Jej jedyną w swoim rodzaju rolę w dziele zbawienia, Jej pełnię łaski i świętości, ukrytą i niezgłębioną tajemnicę Jej życia, „Conferens in corde” – rozważając w sercu słowo Boże, słowo swego Syna, i strzegąc go, biorąc wzór z bosko-ludzkiego postępowania Jezusa, jest Matka Boża wzorem i drogą dla dusz szukających zażyłości z Bogiem poprzez kontemplację i włączenie się w Jego zbawczy plan. Św. Teresa podkreśla z naciskiem, że na drodze doskonałości – od samych jej początków, aż do najwyższych szczytów kontemplacji powinniśmy obok człowieczeństwa Chrystusa szukać towarzystwa Maryi, która przez swą pokorę ściągnęła Go na ziemię.
Życie wiary stawia św. Teresa ponad najwyższe wzloty mistyczne, tak bowiem żyła Maryja, Najświętsza z wszystkich Świętych. Zaś z całą mocą piętnuje pewien rodzaj uduchowienia, związany ze współczesnymi jej tendencjami, który usiłował łączyć się wprost z Bogiem, pomijając Chrystusowe Człowieczeństwo, rzekomo w myśl słów Pana: „Lepiej dla was, żebym odszedł„. „Przyznam się – mówi Teresa – że takiego argumentu znieść nie mogę. Z pewnością nie powiedział Pan tych słów do Najświętszej Matki swojej. Wiedział bowiem, że mocna jest w wierze, że w Osobie Jego uczci Boga i Człowieka; choć więcej Go miłuje niż oni, przecież tak doskonała jest Jej miłość, iż Jego obecność cielesna nie tylko jej nie osłabia, ale owszem, coraz bardziej rozpala. Raz jeszcze upewniam was, że takie stronienie od św. Człowieczeństwa jest drogą bardzo niebezpieczną. Łatwo nią diabeł może doprowadzić aż do utraty czci i miłości Najświętszego Sakramentu„.
Maryja i Kościół
Wypowiedzi Teresy na temat Matki Bożej przeniknięte są cudowną intuicją eklezja1ną. W konfrontacji z VIII rozdziałem Lumen Gentium widzimy, że nasza Święta przeczuła już prawdę – którą zdefiniował Sobór w tymże rozdziale – że Maryja jest typem i uosobieniem Kościoła. Komentując Pieśń nad pieśniami, oblubienicę identyfikuje z duszą, Kościołem i Maryją. To Maryja i Kościół otrzymują zacienienie Ducha Świętego i przyjmują swoje posłannictwo z pokorą i posłuszeństwem, płynącym z wiary. W Maryi i Kościele wypełniła się tajemnica Przymierza Miłości.
Zgłębienie tajemnic Maryjnych pogrążało św. Teresę często w mistycznym ich współprzeżywaniu z Matką Bożą. Misterium Wcielenia przeżywa jako „zacienienie Duchem Świętym”. „Lecz cóż to za cień niebiański? – pyta Teresa, nawiązując do słów Pieśni nad pieśniami – «pod cieniem Jego, którego pragnęłam, siedziałam». Przychodzi mi na myśl, co Anioł rzekł do Panny Najświętszej: «Moc Najwyższego Cię zacieni»„.
Jakże zbieżne jest to wyznanie św. Teresy z cytowaną już wypowiedzią Ojca Świętego, że „największym dziełem, jakiego dokonał Duch Święty, jest właśnie dzieło Wcielenia Słowa Przedwiecznego w łonie Maryi Dziewicy. Dzieło, na które składa się zarówno ludzkie poczęcie i narodzenie Syna Bożego za sprawą Ducha Świętego, jak też – za sprawą tegoż Ducha – najświętsze macierzyństwo Dziewicy Maryi. Owo macierzyństwo nie tylko jest źródłem i podstawą wyjątkowej świętości Maryi i Jej najszczególniejszego udziału w całej ekonomii zbawienia, ale ustala ponadto trwały związek macierzyński z Kościołem„. Objawia się on szczególnie pod krzyżem, gdzie Maryja „najgłębiej ze swym Synem współcierpiała i z ofiarą Jego złączyła się matczynym duchem„. W tej tajemnicy Święta niejako uczestniczy trwając przy „Matce, gdy stała pod krzyżem i mając w duszy swojej miecz boleści współumierała gorzką śmiercią„. Teresa, która przeżyła również w pewnej mierze współumieranie pod Jezusowym krzyżem, z pełnym prostoty realizmem opowiada, że Pan jej objawił boleść Maryi. Była tak bezbrzeżna, że Najświętsza Panna „prawie upadła pod nawałem swego męczeństwa. Duszę miała tak na wskroś mieczem boleści przeszytą, że nawet ujrzawszy już Jego zmartwychwstałego, nie mogła od razu przyjść do siebie i tą radością się cieszyć. Dodał jeszcze Pan – zapisuje Teresa – że długo naonczas pozostał ze swoją Matką, bo potrzeba było aby Ją zupełnie pocieszył„.
Maryjny żar apostolski
Im większe zjednoczenie z Chrystusem, tym większy udział w Jego Męce, dla budowania Ciała Jego, którym jest Kościół. Św. Teresa, gdy opisuje przeżycia duszy osiągającej dostępne człowiekowi szczyty świętości, stwierdza lapidarnie: „Widzimy, że ci, którzy bliżej byli złączeni z Chrystusem, Panem naszym, ci też więcej cierpieli. Wspomnij, jakie boleści zniosła Najświętsza Matka Jego …„. I wyjaśnia: „Wysokie te łaski (małżeństwa duchowego) mają na celu wzmocnienie naszej słabości, abyśmy zdolne były za przykładem Pana wielkie znosić cierpienia”. „To jest, córki, kres modlitwy; do tego ma służyć i to małżeństwo duchowe, aby z niego rodziły się czyny i jeszcze raz czyny„.
A więc ożywiać nas winien ten sam żar apostolski, jaki był w sercu Maryi. Wewnętrzna łączność z Matką Bożą nie tylko daje nam z Nią zażyłość, ale wprowadza głębiej w tajemnicę osobistego i eklezjalnego obcowania z Chrystusem i Ojcem. Święta Teresa uważała, że pogłębianie w sobie życia maryjnego jest miarą i rękojmią autentycznego życia zakonnego. W przeżyciach mistycznych dał jej Pan poznać, jak miłe Mu są wysiłki zmierzające do zaszczepienia kultu Maryi w Karmelu reformowanym. Pierwej niż przekroczyła próg pierwszego, założonego przez siebie klasztoru, udała się przed obraz Najświętszej Maryi Panny w kościele św. Wincentego w Awili. „Tam wpadłszy jakoby w zachwycenie – pisze – ujrzałam Chrystusa Pana, jak z wielką miłością mnie witał, wkładając mi koronę na głowę i dziękując mi za to, co uczyniłam dla Matki Jego„.
„Innego razu, gdy po komplecie byłyśmy wszystkie w chórze na modlitwie, ukazała mi się Najświętsza Panna, chwałą niebieską jaśniejąca, odziana w płaszcz biały, którym nas wszystkie okrywała; objawiła mi wysoki stopień chwały, do którego Pan podniesie dusze, w tym domu Jemu służące„.
Obecność modlitewna Maryi
Jeszcze jeden fakt warto zanotować. Świadczy on, jak dalece Teresa widziała w Maryi obecność modlitewną, towarzyszącą modlitwom Kościoła, jak w czasie Pięćdziesiątnicy Apostołom w Wieczerniku. Kiedy objęła funkcję przeoryszy klasztoru Wcielenia, aby dokonać koniecznych tam reform, umieściła w stalli przeoryszy figurę Matki Najświętszej, oddając Jej opiece wszystkie siostry. Ten prosty, dziecięcy akt zawierzenia w sytuacji ogromnie skomplikowanej i przekraczającej czysto ludzkie jedynie wysiłki Teresy, przyniósł natychmiast owoc stokrotny i jedną z najpiękniejszych wizji Maryjnych. Święta ujrzała Maryję jako typ i uosobienie modlącego się Kościoła i zrozumiała Jej pośrednictwo w oddawaniu Synowi canticum Laudis, jakie ta mała wspólnota zanosiła za zbawienie świata. „W chwili gdy zaczynało się Salve – wspomina Teresa – ujrzałam Matkę Boską z wielkim mnóstwem aniołów, zstępujących do stalli przeoryszy, gdzie była ustawiona Jej figura, i zasiadającą na tym miejscu. (…) W takim stanie pozostawałam przez cały czas śpiewuSalve, a Pani nasza rzekła do mnie: «dobrą miałaś myśl, że mnie tu umieściłaś. Będę obecna hołdom uwielbienia, które tu będzie się składać mojemu Synowi, i będę Mu je przedstawia滄.
Te i inne wizje tak głęboko przeniknęły ducha św. Teresy, że jej naczelnym usiłowaniem było wycisnąć na Karmelu terezjańskim szczególne znamię maryjne, w modlitwie zwłaszcza i kontemplacji, oraz żarliwości eklezjalnej i wyrzeczeniu. Maryja jest ideałem modlitwy i kontemplacji w pielgrzymce wiary. Od Niej należy uczyć się przyjmowania, kontemplowania i strzeżenia Słowa, uległości poruszeniom Ducha Świętego, oraz jednoczenia się w miłości, cierpieniu i radości z paschalną tajemnicą Chrystusa.
Św. Teresa chciała, aby kontemplacja Maryi, jako doskonałego urzeczywistnienia ideału Zakonu, pobudzała karmelitanki do wstępowania w Jej ślady, do uzgadniania życia z Jej życiem do stałego i coraz głębszego wnikania w misterium Jego Kościoła. Chciała, by św. Szkaplerz był wyznaniem przynależności do Maryi, przyobleczeniem w Jej cnoty, odbiciem Jej ducha. Sama – jak widzieliśmy, choćby w fakcie umieszczenia Jej figury w stalli przeoryszy, na znak, że pierwszą przełożoną domu jest Maryja – była bardzo pomysłowa w wyszukiwaniu form kultu i form zawierzenia Matce Bożej. Chciała ponadto, by w praktyce kultu maryjnego pierwsze miejsce zajmowała modlitwa liturgiczna, by maryjne uroczystości i święta, a także dzień sobotni były obchodzone ze szczególnym pietyzmem i przygotowaniem, by w organizowaniu własnego życia liturgicznego podkreślano maryjny charakter Zakonu. Zabiegała też o zaprowadzenie święta Ofiarowania Najśw. Panny.
Maryjne łaski mistyczne
Maryja nagradzała łaską mistyczną jej dziecięce przejawy czci i miłości. Teresa wspomina: „Dzień Narodzenia Najśw. Maryi Panny jest dla mnie dniem szczególnego wesela. Pomyślałam, że dobrze będzie w tym dniu odnowić moje śluby. Gdy chciałam to uczynić, ukazała mi się Najśw. Panna i wydało mi się, że trzyma w swym ręku moje śluby i że są one Jej przyjemne„.
Inną łaskę osobistą otrzymała w dniu Wniebowzięcia. „Wydało mi się, że widzę, jak mnie ubierają w szatę dziwnie białą i jasną. (…) Ujrzałam przy boku swoim z prawej strony Pannę Najświętszą, a z lewej Opiekuna mego, św. Józefa. Jednocześnie było mi dane zrozumienie, że jestem już oczyszczona z grzechów swoich. (…) Po chwili takiego ze mną przebywania, które napełniło duszę moją uszczęśliwieniem i weselem, jakiego nigdy jeszcze nie byłam doznała, i chciałabym, by się nigdy nie skończyły, wydało mi się, że widzę ich wstępujących do nieba z wielkim orszakiem aniołów„.
Ze świętem Wniebowzięcia związana jest także wspomniana już wizja piekła powodująca wielkie „nawrócenie” Teresy, jak również przeżycie chwały Maryi. „Ujrzałam w zachwyceniu – pisze – Jej wstąpienie do nieba, radosne i uroczyste przyjęcie Jej i miejsce, jakie zajęła w królestwie Syna swego. (…) Widok tej chwały i moją duszę napełnił niewypowiedzianą chwałą i szczęśliwością. Pozostała mi po nim wielka żądza cierpienia i gorące pragnienie służenia tej Pani Niebieskiej„.
Nie chcemy mnożyć cytatów z maryjnej duchowości św. Teresy. Wybrane ukazują jasno jej bogactwo, realizm i wzniosłość oraz doskonałą zgodność z tajemnicami wiary. Natchnienie i siłę do coraz doskonalszego kształtowania swego życia na wzór Maryi w miłości ku Chrystusowi i Kościołowi czerpała Teresa przede wszystkim z rozważania słowa Bożego i z praktyki cnót specyficznie maryjnych, tkwiących w powołaniu karmelitańskim.
„Oddałem ciebie Synowi mojemu i Duchowi Świętemu i tej Pannie Najświętszej. Cóż ty za to możesz oddać Mnie?„. Teresa jak Maryja poświęciła siebie całkowicie Osobie i posłannictwu Zbawiciela. Sercu Maryi z Nazaret zawierzyła pokornie siebie, sprawy Kościoła i dzieło swego życia – Karmel terezjański.








