
29 kwietnia
2024-04-28
29 kwietnia
2024-04-28Chciałbym podzielić się w moim referacie tym jak św. Teresa od Jezusa rozumiała swoją jedność z Kościołem. Jak każda karmelitanka bosa, tak i ona opierała ją przede wszystkim na modlitwie, ale rozumianej bardzo głęboko i wewnętrznie. Jak sama napisze: „Modlitwa bowiem wewnętrzna nie jest to zdaniem moim nic innego, jeno poufne i przyjacielskie z Bogiem obcowanie, po wiele razy powtarzana rozmowa, z Tym o którym wiemy, że nas miłuje” (Księga życia 8,5). A jeśli tak, jeśli modlitwa to przyjacielskie obcowanie, spotkanie, relacja, więź, to łatwiej nam jest od razu zrozumieć jej współodczuwanie z Kościołem.
Ale czym ono jest i w czym się wyraża? Myślę, że o wiele łatwiej będzie zrozumieć termin współodczuwanie jeśli sięgniemy do jego greckiego odpowiednika, a brzmi on – empatheia. Wyraz ten składa się z dwóch członów: en – w co; pathos – pasja, cierpienie. Czyli po grecku – wejście w cierpienie, stan serca drugiego. Termin współodczuwanie pojawia się w nauce w wieku osiemnastym – używają go David Hume i Adam Smith. Natomiast wyraz empatia pojawia się po raz pierwszy w publikacji Titchener’a w 1907 r., czyli dość niedawno. Termin ten już wydaje nam się bardziej przystępny i zrozumiały. Psychologia rozróżnia empatię emocjonalną, łatwiejszą bardziej dla kobiet oraz empatię poznawczą, łatwiejszą dla mężczyzn. I tak pierwsza to zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób – pomaga w „dzieleniu” z drugą osobą stanów, które ktoś przeżywa w danej chwili. Natomiast druga to umiejętność przyjęcia sposobu myślenia innych osób, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość – pomaga w „rozumieniu” drugiej osoby, przydatna jest w towarzyszeniu i doradzaniu. Psychologia powie nam, że empatii można i trzeba się uczyć, i pokaże nam 5 sposobów na pogłębianie predyspozycji, którą mamy naturalnie daną od Boga. A są to:
- Koncentracja uwagi
- Zdolność aktywnego słuchania (słyszę słowa, ale czy słucham drugiego?)
- Wgląd w siebie
- Zamiana ról
- Wizualizacja
Warto zauważyć, że szczególnie św. Teresa od Jezusa, ale też wielu innych świętych miało rozwiniętą tę predyspozycję, nie znając przecież żadnych technik, ani nie biorąc udziału w żadnych warsztatach psychologicznych. Bóg wskazał im, że trzeba pracować nad miłością bliźniego w konkrecie, a jednocześnie pokazywał im środki jak to robić.
Zacznijmy zatem od koncentracji uwagi. Święta Karmelitanka powie nam, że gdy się modlimy nieodzownym jest wiedzieć z kim mówię, o czym mówię i dlaczego też mówię konkretne słowa oraz że każda modlitwa – nawet ta prosta ustna – powinna być zawsze odmawiana z uwagą i skupieniem serca. Co do zdolności aktywnego słuchania św. Teresa powie nam, że modlitwa oznacza wejście w dialog, spotkanie, relację, rozmowę. A więc dla niej nie istnieje coś takiego jak modlitwa bez słuchania Drugiego. Mamy mówić, ale też i słuchać, i to słuchać sercem. Do tego jest bardzo potrzebny wgląd w siebie, nazywany przez Świętą życiem, „chodzeniem w prawdzie”. Poznawanie siebie, swoich motywacji, zranień, niedomagań jest ważne nie tylko po to by pracować nad sobą, ale może przede wszystkim po to, by siebie całkowicie zawierzyć i oddać Bogu w czystej prawdzie – tacy jacy jesteśmy. Pomoże nam to jednocześnie skuteczniej walczyć z własną niedojrzałością i grzechem, opierając się nie na samych sobie, ale na Bogu. Kolejny sposób to zamiana ról, czy ich odwrócenie, po to, by poznać głębię Serca Jezusa i przeżywać z Nim Jego radości, ale też smutki i ból. A w końcu wizualizacja. Św. Teresa od Jezusa tak napisze: „Przedstaw sobie Pana stojącego tuż przy Tobie i patrz, z jaką miłością i pokorą raczy ciebie nauczać” (Droga doskonałości 26,1). Wyobraź sobie Boga, który jest przy Tobie obecny, ale także korzystaj z tej techniki przy aktywnym czytaniu słowa Bożego, stając przy Jezusie pod Krzyżem albo po Zmartwychwstaniu. Tego sposobu nauczyła się św. Teresa od jezuitów, którzy przez wiele lat byli jej spowiednikami i kierownikami duchowymi.
Przy pogłębianiu empatii człowiek zmienia swoje podejście do innych i jak powie Święta Karmelitanka:
„Wzrokiem duchowym sięgają do duszy tego, kogo miłują i patrzą, czy jest w niej co godnego miłości. Jeśli znajdą w niej choćby tylko jakiś zarodek dobra i cnoty, choćby jaką skłonność i usposobienie wewnętrzne, z którego może da się wydobyć miłość Bożą, tak jak złoto wydobywa się z kopalni, wtedy dla dobra tej duszy nie żałują żadnego trudu i nie ma takiej ofiary, której by ochotnie z siebie nie uczyniły, dla pozyskania jej Bogu”
(DD 6,8)
Zaczynają jak Maryja być z drugimi na zasadzie serca, współprzeżywać i współodczuwać, albo jak powie św. Paweł potrafią smucić się z tymi, którzy się smucą; radować się z tymi, którzy się radują oraz płakać z tymi którzy płaczą (por. Rz 12,15).
Ale na czym tak naprawdę polega współodczuwanie św. Teresy od Jezusa z Kościołem i w czym jest jego specyfika?
Każdy ze świętych miał jakiś swój sposób działania, który można wyodrębnić, własny styl. Teraz właśnie chciałbym przedstawić empatię w ujęciu terezjańskim. Św. Teresa od Jezusa wychodzi zawsze od konkretu – od tego co aktualnie dzieje się w Kościele i na świecie – można nazwać ten moment jej działania jako „informacja i działanie”. Tak sama pisze:
„W tym czasie doszły do mnie wieści z Francji o ciężkich szkodach, jakie tam wiara cierpi od luteran (…) Czułam, że oddawszy się bez podziału modlitwie za tych, którzy bronią Kościoła, za kaznodziejów i uczonych teologów, którzy są jego obrońcami, będziemy wedle naszej możności wspomagały naszego Pana”
DD 1,1
Nasza Święta dowiaduje się o skomplikowanej sytuacji Kościoła szesnastego wieku na który składały się: wojny religijne, skandale, problemy, reformacja oraz ogromne grzechy. Widząc powagę sytuacji podchodzi zatem bardzo realistycznie do tego co się dzieje i w związku z tym podejmuje konkretne działania. Jednocześnie widzi, że sytuacja jest naprawdę poważna, dlatego też sama tak napisze:
„Oto świat płonie pożarem, oto chcieliby na nowo zasądzić na śmierć Chrystusa i tysiące fałszywych świadków przeciw Niemu stawiają, chcieliby obalić Jego Kościół, a my miałybyśmy czas tracić na pragnienie rzeczy, które, gdyby ich Bóg użyczył, właśnie niejednej duszy zamknęłyby wstęp do nieba? Nie, siostry moje, nie czas teraz w naszych rozmowach z Bogiem zajmować się sprawami błahymi.”
DD 1,5
Widzi, że trzeba działać radykalnie, potrzebna jest świętość życia, całkowite oddanie i poświęcenie się Bogu, po to by pomagać Kościołowi bardzo konkretnie, „tu i teraz”, tak jak potrafimy. Jedną z najważniejszych rzeczy według św. Teresy jest wierność i unikanie jakiejkolwiek okazji do grzechu, czyli niedopuszczanie się zdrady. Sama tak napisze:
„Otóż wobec tych wielkich spustoszeń, jakie wszędzie czynią heretycy, wobec tego wielkiego pożaru, szerzącego się coraz dalej, tak mi się zdaje należy postępować, jak się to zwykło czynić w czasie wojny”
DD 3,1
Takie podejście stanie się naturalne dla konkretnego człowieka jeśli jak powie św. Teresa wiara Kościoła stanie się moją wiarą, czyli nastąpi interioryzacja treści – nie jestem już obserwatorem i widzem, ale sprawy Kościoła, Jego życie są moimi sprawami. Dlatego też Świętą Karmelitankę cieszy uczestniczenie w Eucharystii, sakramentach, przeróżnych ceremoniach kościelnych, modli się często Słowem Bożym i odmawia Różaniec. A sama napisze w taki sposób:
„W sprawach wiary nikt mi nic nie zarzuci; za każdą prawdę zapisaną w Piśmie Świętym, za każdy artykuł wiary, owszem, za każdą najmniejszą ceremonię kościelną tysiąc razy gotowa jestem śmierć ponieść”
KŻ 33,5
Powie nam, że chodzi w rzeczywistości o to, by znać naukę Kościoła i przyjąć ją za swoją.
Będzie pouczać swoje Siostry takimi słowami:„Wierzcie niezachwianie we wszystko, czego naucza Kościół, święta Matka nasza, a wtedy, bądźcie pewne, że idziecie dobrą drogą”
DD 21,10
Jednocześnie prowadzi zakrojony na szeroką skalę dialog z teologami, kapłanami, biskupami, zwierzchnikami konsultując z nimi własne działania, radząc się, ale także dyskutując nad nowymi rozwiązaniami. Jednocześnie uważa, że zawsze trzeba być posłusznym Kościołowi i to jest rzecz, która cechuje każdego świętego. Powie, że:
„Wielka pokora, umartwienie i posłuszeństwo (…) – oto nasze skarby.”
To czym owocuje posłuszeństwo Kościołowi to modlitwa za misjonarzy, którzy wyruszają na nowo odkrywane tereny i jej słynne słowa wypowiedziane przed śmiercią, którymi żyła całym sercem: „Jestem córką Kościoła”. Ale to oczywiście nie wszystko – tak głęboki przeżywanie jedności z Kościołem unaoczniło się myśleniem liturgicznym św. Teresy. Pisząc listy, swoje dzieła używa sformułowań „w dzień św. Bartłomieja” albo innych pokazując co dla niej jest naprawdę ważne – można powiedzieć, że Święta Karmelitanka oddycha w rytmie Kościoła.
Widać zatem, że współodczuwanie terezjańskie jak je tutaj roboczo nazwałem ma swój specjalny rys i specyfikę, którą warto wprowadzić we własne życie, by naprawdę współodczuwać z Kościołem całym swoim sercem
o. Paweł Hańczak OCD
fot.gpedia.com





