
„Noc ciemna” – Maria Krawczyk Ziółkowska
2025-12-15
Adwent 2025 | 16 grudnia
2025-12-16
Jest znany i wyznany przez św. Teresę dług, jaki zaciągnęła wobec św. Jana od Krzyża z chwilą wstąpienia do Karmelu: „Ileż światła zawdzięczam dziełom naszego Ojca św. Jana od Krzyża! … W wieku lat siedemnastu i osiemnastu nie miałam innego duchowego pokarmu” (A 82r). Umiłowanie przychodzi wcześnie i wzrasta aż do chwili śmierci. Kiedy w okresie oschłości koncentruje swoją modlitwę na Ewangelii i odkłada książki duchowe, Jan od Krzyża jest jednym, a może nawet jedynym wyjątkiem. W dalszym ciągu go czyta i cytuje z tym samym zamiłowaniem i tak samo często, jak dawniej. W ostatnich miesiącach życia na nowo przeżywa i powtarza niestrudzenie słowa Żywego płomienia miłości. Mamy wyraźne i stałe odniesienia do pism Świętego, i to ze wszystkich ich stronic. Mamy także obfite bezpośrednie świadectwa, dotyczące jej stałego powoływania się ustnie na osobę i naukę świętego Doktora.
RÓŻNICE DOTYCZĄCE ŻYCIA I KULTURY
Panuje zaskakująca wprost zażyłość. Nie można było oczekiwać podobnej zgodności, biorąc pod uwagę różnice pochodzenia, rodziny, epoki, życia, temperamentu czy wychowania. U Teresy dzieciństwo było nacechowane serdecznością i dostatkiem, temperamentem uczuciowym i wrażliwym, była bowiem ośrodkiem troski całej rodziny, odizolowana od obcowania ze światem i cierpieniem. „Wszystko na ziemi uśmiechało się do mnie, na każdym kroku znajdowałam kwiaty” (A 12r). U Jana od Krzyża było przeciwnie: dzieciństwo było nacechowane cierpieniem i niedostatkiem, ciężką i upokarzającą pracą, nauka była połączona z opieką nad chorymi w szpitalu zakaźnym. W Karmelu oboje niewiele mają ze sobą rysów stycznych. Teresa, mając dwadzieścia lat, pisze stylem narracyjnym, autobiograficznym i anegdotycznym. Jan, licząc czterdzieści lat, pisze językiem suchym, treściwym i symbolicznym.
Nad tymi różnicami góruje jednak pewien rodzaj z góry ustalonej harmonii. Kiedy Teresa ma lat 12–13, ojciec chowa przed nią dzieła Jana od Krzyża z lęku, by ich surowości jej nie zdeformowały. Właśnie z tych lat zachował się autograf Teresy, który na zasadzie ćwiczenia z kaligrafii powtarza mocną dewizę Jana od Krzyża: „Panie, cierpieć i być wzgardzoną dla Ciebie”.
RODZAJ RELACJI
Nie chodzi tutaj o zwyczajne nabożeństwo czy pamięć o pełnych światła zdaniach jej karmelitańskiego ojca i nauczyciela. Jest to systematyczne i zbieżne w węzłowych punktach pokrywanie się jego i jej nauki. Jest to głęboka i spontaniczna zażyłość z samą „osobą” świętego, a nie tylko z jego „pismami”.
Jest on dla niej „naszym świętym ojcem”: ojcem duchowym terezjańskiej rodziny Karmelu. Łączą się w niej postawa uczennicy z pełną poczucia czci i miłości postawą duchowej córki: jest on dla niej świętym, ojcem, mistrzem, bratem w powołaniu, przyjacielem. Stąd rodzi się w niej spontaniczna cześć dla dojrzałego człowieka, świadka Boga, doświadczonego i pewnego, jasnowidzącego teologa. Czuje się jego uczennicą, siostrą, czytelniczką, córką. Spotyka w nim duchowy wzór, który jest dla niej zachętą, umocnieniem, inspiracją do tego stopnia, że zapożycza od niego właściwe słowa, by móc wyrazić swoje przeżycia.
KU ISTOCIE RZECZY
Niezawodny instynkt prowadzi ją wprost do samego centrum przeżyć św. Jana od Krzyża: miłość, powołanie Kościoła, ciemna i pewna wiara, krzyż, nadzieja, śmierć i chwała. Pojęła dynamikę teologalną świętojanowego systemu już wtedy, gdy studium teologiczno-duchowe Świętego nie doszło jeszcze do tak wielkiej precyzji. Wszystkie cytaty i odwołania sprowadzają się u niej do życia teologalnego: zjednoczenie miłości, intensywne i ekstensywne przeżywanie zjednoczenia w wierze, miłości i nadziei. Ta trójwymiarowa relacja od początku do końca posiada tę samą oś u obojga: miłość, życie i śmierć z miłości. Wiemy, że spośród niewielu książek, które Teresa zachowuje w swoim mieszkaniu do osobistego użytku, spotykamy – oprawione w jednym tomie – Pieśń duchową i Żywy płomień miłości. Miłość stanowi centrum, ale nie granicę. Pobudzana ćwiczeniem się i rozszerzaniem miłości, Teresa w pełni przyjmuje wymogi i przeżywanie „wszystko–nic” (Droga na górę Karmel) oraz nocy wiary (Noc ciemna).
MIŁOŚĆ
W oparciu o łaskę, powołanie i temperament czyni z miłości centralną zasadę, a Pieśń duchową uważa za swoje ulubione dzieło. Tam bowiem widzi obraz Jana od Krzyża, „par excellence świętego miłości”, oraz widzi swój własny obraz w najbardziej wewnętrznych aspiracjach. Dla niej strofy 25–29 tworzą niejako samo serce dzieła: dusze młodzieńcze, rozmiłowane w Chrystusie, „wewnętrzna piwnica”, miłość całkowitego oddania, powołanie kontemplacyjne, służba Kościołowi. Miłość to pełnia życia chrześcijańskiego, eklezjalnego i karmelitańskiego; kontemplatycy są po to, aby miłować. I dlatego nie ma ani nie szuka innego zajęcia poza ćwiczeniem się w miłości: miłować i być miłowaną. Najwyższą wartość w Kościele oraz poczucie własnego powołania znajduje w jednym z lapidarnych zdań ojca Jana, które ją entuzjazmuje: „Odrobina tej czystej miłości jest bardziej wartościowa przed Bogiem i wobec duszy, i więcej przynosi pożytku Kościołowi, niż wszystkie inne dzieła razem wzięte” (PD 29,2).
„WSZYSTKO” I „NIC”
Miłość dla Teresy, tak samo jak i dla Jana od Krzyża, nie jest wyizolowanym uczuciem, lecz pełnym i rzeczywistym darem całego życia, z konsekwentnym wyrzeczeniem się wszystkiego, co nie jest miłością Boga. Przeżywanie miłości odkrywa przed nią wymogi całkowitego powołania. W ten sposób wchodzi w rytm Drogi na górę Karmel: „Kochać to z miłości ogołocić się ze wszystkiego, co nie jest Bogiem” (DGK 2,5,7). Już od dzieciństwa wybiera „wszystko”, a nie zadowala się połowicznością. W jej powołaniu miłości ta postawa odznacza się wyraźnie świętojanowymi barwami. „Całe stworzenie, które jest niczym, robi miejsce dla Niestworzonego, Który jest rzeczywistością”. Jak nam mówi jeden z naocznych świadków, s. Maria od Trójcy Świętej, kładła ona nacisk „na to, że jej mała droga pokory i miłości nie była niczym innym, jak tylko [nauką] św. Jana od Krzyża: my jesteśmy niczym, a Bóg jest wszystkim”. Nie unika mocniejszych wyrażeń swojego mistrza: trzeba cierpieć, wiele cierpieć; dawniej cierpiała, ale nie kochała cierpienia…
NOC WIARY
Niespodziewanie przychodzi ostatnie odkrycie: odkrycie czystej i ciemnej wiary. Przeżywa ją zmuszona bolesnym doświadczeniem, które ją wtrąca w otchłań i mrok. Wchodzi w świat cierpienia, do którego zdawała się nie być przygotowana psychicznie, a jednak przekształca je w najwyższą formę miłosnego zjednoczenia. Cechuje ono jej życie wewnętrzne i zewnętrzne w ostatnich miesiącach. Braterskie słowo o. Jana jest jej duchowym towarzystwem i cenną pomocą. W tym przygnębieniu tak ona sama, jak i jej siostry podchodzą do tego przeżycia w terminach i schematach zaczerpniętych z „ciemnej nocy wiary” św. Jana od Krzyża. Jest to problem dotyczący całego życia i odczuwania. Mówi o nim, posługując się tymi samymi słowami i przykładami co jej mistrz: pokusy bluźnierstwa, skrupuły, włącznie z przyjęciem śmierci jako ulgi. A także – odnośnie do symptomów pozytywnych – tłumaczenie tego przeżycia w świetle wiary, zawierzenia Bogu, który nigdy nie opuszcza, zatroskania o Jego służbę, przynajmniej materialnie, przy pomocy gestów, które wydają się dla niej banalne.
NADZIEJA I ŚMIERĆ Z MIŁOŚCI
O tej cnocie spotykamy wzmianki, które przepajają całe jej życie i dzieło: są to wielkie pragnienia i pewność ich spełnienia. Opiera się ona na dwóch zasadach św. Jana od Krzyża: „im więcej […] [Bóg] chce nam dać, żąda, byśmy tym więcej pragnęli” (List 15); „dusza zjednoczona z Bogiem im więcej się spodziewa, tym więcej otrzymuje” (DGK 3,7,2).
Utożsamia się z „płomieniem żywej miłości”, zwłaszcza wyrażonym w wersie pierwszej strofy: „Zerwij zasłonę tego słodkiego spotkania”; chce żyć i umrzeć z miłości. „Z jakimże pragnieniem i pociechą powtarzałam od początku mego życia zakonnego te inne słowa św. Jana od Krzyża: Jest rzeczą wielkiej wagi, żeby dusza ćwiczyła się wiele w miłości, a strawiwszy się szybko, nie zatrzymywała się tu na ziemi, lecz rychło doszła do oglądania Boga twarzą w twarz” (NV 27,7). W ciągu ostatnich miesięcy życia Święta i jej siostry zdają się na żywo powtarzać tę scenę z Żywego płomienia miłości.
PRZYSTOSOWANIE SIĘ OSOBOWE I KULTUROWE
Do całości dzieła świętojanowego Teresa podchodzi w sposób ograniczony, zgodnie z tym, czego wymaga jej proste życie i myślenie. Ta selekcja nie kieruje się takimi kryteriami jak przyjemność czy surowość, miłość czy wyrzeczenie. Bez zastrzeżeń przyjmuje wyrażenia mistrza, zarówno te najbardziej wzniosłe, jak i najbardziej surowe. Zauważamy jednak pewne przemilczenia, przynajmniej co do wyraźnych odwołań: nie wspomina o wyrażeniach dotyczących życia mistycznego, łask i zjawisk, modlitwy miłosnej uwagi, oczyszczeń za pośrednictwem wiary i miłości, transcendencji Boga w Drodze na Górę Karmel, perspektyw trynitarnych Pieśni duchowej i Żywego płomienia miłości.
Wiele elementów nauki swego duchowego ojca i mistrza modyfikuje, na skutek osobistego doświadczenia lub pod wpływem innych źródeł.
a) Miłość – poszerza i pogłębia odniesienie eklezjalne po odczytaniu strof 27–29 Pieśni duchowej; rozwija pojęcia „zawierzenie–ofiara”, których św. Jan od Krzyża nigdy nie używa.
b) Noc – do przeżywania ciemnej nocy wprowadza odcienie „ateizmu” i materializmu, niemożliwe do pomyślenia w czasach i środowisku Jana od Krzyża; noc ciemną przeżywa na końcu drogi, a nie w jej fazie początkowej. Można by dołączyć bardzo wiele jeszcze innych różnic.
ZAKOŃCZENIE
Wszyscy korzystamy z tego duchowego pokrewieństwa i syntonii z Teresą. Czytelnik dzieł św. Jana od Krzyża znajdzie pobudki i wskazówki podane w prostym, a zarazem głębokim stylu, w jakim Teresa odczytuje pisma Jana od Krzyża.
-
Potwierdza przewidywanie Świętego – te sprawy można lepiej zrozumieć na zasadzie pokrewieństwa przeżycia mistycznego aniżeli poprzez studia teologii scholastycznej.
-
Od początku rozpoznaje istotne centra nauki świętojanowej, nie gubiąc się w drobiazgach stylistycznych czy pozornych sprzecznościach.
-
Dokonuje lektury autentycznej, otwartej na aktualność łaski i osobistego życia, lektury wiernej, dynamicznej i oryginalnej.
W gruncie rzeczy św. Teresa nie zapożycza słów od o. Jana ani gdy chodzi o książkę czy naukę, normę czy plan. Jest to osobiste doświadczenie i biografia łaski w ogóle: to przeżył Jan od Krzyża i to samo teraz przytrafia się także i mnie.






