Święta Teresa a współczesne problemy medytacji
22 lipca, 2016
O budowaniu człowieka wewnętrznego
22 lipca, 2016

Święta Teresa wobec katolików świeckich

Wprowadzenie

o. Dominik Wider OCD, Święta Teresa wobec katolików świeckich

Od tego czasu nigdy już nie zdołałam zawrzeć przyjaźni ani znajdować przyjemności, ani szczególną łączyć się miłością, jeno z takimi, w których widziałam miłość Boga nade wszystko i ochotną do służby Jego gotowość. (w. Teresa od Jezusa)

Pisma św. Teresy od Jezusa, a szczególnie ŻycieFundacje i Listy mówią o bardzo licznych kontaktach Świętej z ludźmi żyjącymi w świecie. Z nich można się dowiedzieć o jej mocnych i trwałych więzach z rodziną, z osobami zaprzyjaźnionymi, a także z wieloma innymi osobami, które jej pomagają w załatwianiu spraw wokółfundacyjnych. O jej kontaktach i ich charakterze wymownie świadczą listy pisane do osób świeckich. Na 468 listów jest ich około 170, prawie jedna trzecia całej znanej korespondencji. Ten bardzo obszerny i niemniej ciekawy materiał dotyczący kontaktów Świętej ze świeckimi wymaga dokonania pewnego wyboru, bez naruszenia założonej w wykładzie treści. W oparciu o wybrane wypowiedzi św. Teresy zostanie ukazana: postawa Teresy wobec jej rodziny, postawa jej wobec bliskich przyjaciół, porządkowanie przez nią kontaktów ze światem oraz w formie wniosków spojrzenie świętej na powołanie świeckich do świętości. Zostaną całkowicie pominięte jej kontakty, nieraz bardzo bliskie, z osobami pomagającymi jej w różnych potrzebach oraz kontakty ściśle urzędowe, zresztą zawsze bardzo poprawne i pełne życzliwości.

Św. Teresa wobec rodziny

Rodzina św. Teresy jest bardzo liczna. Ma jedenaścioro rodzeństwa (Ż 1, 3, przyp. 4). Teresa kocha ich wszystkich. Kontakty z nimi, zapisane przez nią, są jednak bardzo różne. Najwięcej świadectw zachowało się na temat jej ojca don Alonsa Sánchez de Cepeda, brata Wawrzyńca de Cepeda y Ahumada oraz najmłodszej siostry Joanny de Ahumada. Te trzy najbliższe osoby posłużą w ukazaniu odniesienia św. Teresy do jej rodziny.

Teresa wobec ojca

W swojej autobiografii Święta daje wspaniałe świadectwo swojemu ojcu. Już książki zamieszczone w inwentarzu posiadłości z roku 1507 jednoznacznie mówią o religijności ojca. Są to następujące tytuły: Zarys życia JezusaTraktat o Mszy św.O siedmiu grzechachKsięga EwangeliiDe oficiis Cycerona, Zdobycie ziemi zamorskiej (Ameryki), Koronacja Juana de Mena. Za czasów Teresy było ich więcej. Święta wspomina o czytaniu życiorysów świętych, Moraliach św. Grzegorza i Listach św. Hieronima (Ż 1, 1, 4; 5, 8). Można powiedzieć, że Teresa z czułością kochającego i kochanego dziecka oraz z wielkim podziwem ukazuje obraz swego ojca. Był on wielkiego miłosierdzia, prawdomówny, nigdy nie przysięgał, nie mówił źle o drugich, wszystko znosił z niezachwianym zdaniem się na wolę Bożą, miał wielkie nabożeństwo do Chrystusa Pana niosącego krzyż. Święta zaświadcza także o jego rozmodleniu i praktykowaniu modlitwy wewnętrznej, do której ojca nakłoniła. Kiedy bowiem sama zakosztowała dobrodziejstwa tej modlitwy, zaproponowała ją swojemu ojcu, podrzucając odpowiednie książki, z których wcześniej sama korzystała. On chętnie przejął tę praktykę i, jak pisze Teresa, w ciągu pięciu czy sześciu lat bardzo w niej postąpił. Często odwiedzał Teresę w klasztorze, mając największą pociechę w rozmowie z nią o rzeczach Bożych. Z biegiem czasu spotkania te były bardzo krótkie, bo on uważał dłuższe rozmowy za stratę czasu (Ż 1, 1; 7, 10, 16). W dniu śmierci cieszył się na rychłe oglądanie Boga i samą śmierć poczytywał sobie za zysk. Otaczającą go rodzinę prosił o polecanie go Bogu i Jego miłosierdziu. Wyrażał żal, że nie został mnichem o twardej regule, a ich zobowiązywał, by wiernie służyli Bogu. Swoje cierpienia łączył z męką Chrystusa, bez jakiejkolwiek skargi. Umierając, odmawiał Credo. Święta kończy wychwalanie swego ojca słowami: „Twarz jego po śmierci miała wyraz anielski. I w rzeczy samej, według mnie, z pewnego względu aniołem był pięknością duszy swojej i świętością usposobienia, w jakim życia dokonał” (Ż 7, 15–16). Jak wynika z tego przekazu, Teresę łączy z ojcem głęboka więź nie tylko krwi, ale przede wszystkim więź w Bogu przez wspólne szukanie Go w pracy nad sobą i rozmodleniu. Ta mocna więź trwa u Świętej i wydaje się mieć świątobliwego Ojca wciąż przed oczyma, bo po latach ma widzenie, w którym ogląda ojca i matkę w niebie (Ż 38, 1).

Teresa wobec brata Wawrzyńca

Wawrzyniec de Cepeda, prawie cztery lata od niej młodszy i najbliższy urodzeniem, wydaje się być najbardziej kochanym przez św. Teresę i to nie z powodu jego pieniędzy, którymi pozwolił jej jakby rozporządzać, ale szczególnie z powodu głębokiego wzajemnego umiłowania Boga. Może należy także uwzględnić to następstwo urodzenia. Gdzieś w tych relacjach jakby przebija opiekuńczość Teresy nad młodszym bratem. Wawrzyniec, mając dwadzieścia dwa lata, wyjeżdża do Ameryki. Z tego okresu przed wyjazdem nie ma u Teresy żadnej o nim wzmianki. Wszystko rozpoczyna się dopiero od jej listu do Wawrzyńca z 23 grudnia 1561 roku, w którym składa mu podziękowanie za większą ofiarę przesłaną dla niej i dla rodziny. Pisze, że pieniądze przyszły w bardzo odpowiednim czasie i powinny wystarczyć im na kilka lat. Następnie przekazuje wiadomości o zakupieniu domu na założenie klasztoru o ściślejszej regule oraz podaje pewne szczegóły z tym związane; pisze o tych, którzy są jej pomocni w rozpoczętym dziele, o staraniach podjętych w Rzymie w celu otrzymania bulli zezwalającej na założenie tego domu; dobrze wyraża się o Antonim Moran, który przywiózł i pieniądze, i wiadomości o nim. Pisze również o rodzeństwie, w którym wychwala ich najmłodszą siostrę Joannę, podkreślając jej dojrzałość oraz jej szczęśliwe i zgodne małżeństwo. Na szczególną uwagę zasługuje wyrażona przez Świętą radość z tego, że Bóg dał mu poznać, czym jest świat i obdarzył go pokojem. Cieszy ją, że brat już idzie drogą prowadzącą do nieba i zachęca go, by postępował w służbie Bożej, i dodaje: „Nagroda bowiem obiecana jest bez miary, nigdy więc nie godzi się ustawać w gorliwości, ale każdego dnia należy choć o mały krok postąpić naprzód i nowej na co dzień dokładać usilności… póki nie osiągniemy zwycięstwa”. List kończy pozdrowieniami dla braci Ferdynanda i Piotra, którzy przebywali w Ameryce i podziękowaniem za dar — obraz — oraz życzeniami z okazji Nowego Roku 1562 dla niego i jego żony (L 1). Następne listy są podobne co do treści. Powiadamia go o użyciu pieniędzy przesyłanych przez niego, o podejmowanych fundacjach oraz pociesza po stracie żony (w 1570 r.). W liście 20 wspomina o istnieniu już sześciu klasztorów żeńskich i dwóch męskich, a w Fundacjach pisze o pomocy udzielanej jej przez brata, który ma trochę majątku i wspaniałomyślne serce gotowe wspomagać klasztory w czymkolwiek (F 27, 11). Wracając do treści listów, przekazuje w nich wiadomości o rodzinie w Hiszpanii, zapytuje o tych przebywających w Ameryce, wyraża wielki o nich niepokój, jak również radość z tego, że zamierza powrócić do kraju i w tym zamiarze go utwierdza. Niepokoi się o swego brata Augustyna de Ahumada, bo nie wie, jakie on ma usposobienie do rzeczy Bożych (L 20). Wawrzyniec powraca z Ameryki w 1575 r., po 34 latach tam pobytu, i cały jest do dyspozycji swej siostry Teresy wraz ze swoim majątkiem. Można powiedzieć, że pozwala Teresie tym majątkiem rozporządzać, co dało się już zauważać wcześniej przez informowanie go o potrzebach rodzeństwa czy swoich klasztorów. Prawie zaraz po powrocie jest z Teresą w Sewilli, pomaga przy szukaniu i nabyciu domu na fundację (F 25, 3, 5, 9–10). W Sprawozdaniu z sierpnia 1575 roku św. Teresa jakby usprawiedliwia się z częstego widywania się ze swoim bratem. Jest przekonana, że nie może tego zaniechać, widząc konieczność rozmawiania z nim o potrzebach duszy i ukierunkowaniu jego życia. Dodaje, że te rozmowy były dla niej zmęczeniem i przykrością. Zapewne z inspiracji św. Teresy w Awili miała miejsce swego rodzaju dysputa na temat wyznaczony przez biskupa de Mendoza, do której wybrał czterech świątobliwych przyjaciół Świętej: jest wśród nich oprócz Juliana z Awili, Jana od Krzyża i Franciszka de Salcedo także Wawrzyniec de Cepeda. Inspiracją były słowa usłyszane przez Teresę na modlitwie: Szukaj siebie we mnie. Biskup ocenę wypowiedzi powierzył św. Teresie. Święta dość krytycznie odniosła się do wszystkich wypowiedzi, a swemu bratu wytknęła, że więcej powiedział niż wiedział, ale i delikatnie sugeruje, że Wawrzyniec zbliża się do modlitwy odpocznienia, z czego się cieszy. Nadto jakby łagodzi swój krytyczny osąd i dodaje, że dobrze jest mówić o Bogu (O 5).

Joanna de Ahumada

W przekonaniu św. Teresy Joanna była zacną i dzielną niewiastą, za co należy chwalić Boga (L 1, 9). Podobnie Święta bardzo pozytywnie ocenia jej męża Jana de Ovalle. Serdecznie kocha ich oboje oraz ich dzieci. Spotykają się bardzo często, szczególnie w okresie przed założeniem odnowionego klasztoru św. Józefa w Awili. Teresa swój plan realizuje w tajemnicy. Nie może zajmować się kupnem domu, ani go urządzać. Czynią to za nią Joanna i Jan. Kupują dom pod przyszły klasztor, w nim mieszkają i go przystosowują. Kiedy Święta przez pół roku przebywa w Toledo, oni zajmują się wszystkim (Ż 33, 11; 34, 3; L 35). Część treści listów do Joanny dotyczy tych spraw. Informuje ją o sposobie posyłania listów do Ameryki, o powrocie Wawrzyńca, troszczy się o zdrowie Jana. Joannie nie zawsze dobrze się powodziło. Zabiega więc o pomoc dla niej u Wawrzyńca. Jeden z listów do siostry rozpoczyna zwyczajnym wyjaśnieniem, dlaczego pisze do niej. Po prostu jest okazja i byłoby szkoda z niej nie skorzystać oraz pozbawić ją czytania jej listu. Następnie dziękuje Bogu, że zaradził ich obecnej potrzebie, dzięki temu poprawiły się ich sprawy majątkowe. Ze strony siostry musiały być jakieś oczekiwania na pomoc od Teresy, bo pisze Święta, że ona jako zakonnica nie może jej pomagać tak, jakby chciała. Tym bardziej, że klasztor cierpi biedę. Ona może jedynie obdarzyć jakimiś drobiazgami. I zachęca ich, by starali się wypełniać Bożą wolę, a o wszystkie ich interesy On będzie miał staranie. Uspokaja siostrę, by nie martwiła się o dzieci: niech tylko wiernie służą Bogu, a Bóg ich nie opuści. Nie byłaby Teresą, gdyby z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia nie zachęciła ich do spowiedzi (L 19). Te sprawy majątkowe wracają jeszcze raz w korespondencji Teresy z Joanną. Jak wynika z treści listu Jan, mąż Joanny, miał coś przesłać Wawrzyńcowi, o co prosił, ale Jan tego nie zrobił. Wawrzyniec ciągle ich wspomagał. Pewnie dlatego Święta czyni im mocne wyrzuty, posuwając się nawet do słów: „Chcielibyście widać, by wszystko wam przychodziło gotowe do ręki, a tego wam nikt nie pochwali”. W tym liście są też słowa skargi skierowane do Joanny. Teresa wyrzuca siostrze obojętność wobec utrapień, jakie przeżywa. Równocześnie uskarża się: „Bardzo mi brak Ciebie i czuję się samotną”, a nawet prosi ją o przysłanie trochę pieniędzy. Jest wtedy mianowaną przeoryszą w klasztorze Wcielenia i niczego poza chlebem nie bierze z tego biednego klasztoru (L 30).

Jej stosunek wobec rodziny można określić jej własnymi słowami z listu do Joanny, chociaż odnoszą się jedynie do jej braci zabieganych o majątki i o nie walczących w Ameryce. „O jakże bym dla nich wszystkich, moich braci, pragnęła, by raczej żyli spokojnie, każdy w swoim domu, niżby brali na siebie te wysokie urzędy…” (L 18).

Św. Teresa wobec przyjaciół

Teresa ma wielu przyjaciół. Do nich należą na pierwszym miejscu Franciszek de Salcedo, księżna Ludwika de Cerda, którzy bliżej zostaną przedstawieni. Dla przykładu warto przytoczyć jeszcze dwóch: Alfonsa Ramirez oraz Jakuba Ortiz. Pierwszego wychwala za jego słowność, gdyż jeśli coś obieca, można to uznać za spełnione, a Teresa dodaje: „Niech Pan was zachowa w najdłuższe lata i da mi cieszyć się waszą obecnością; bo rzecz pewna, że szczerze kocham was w Panu” (L 26). Tym drugim kochanym w Panu jest Jakub Ortiz. W liście zachęca go do częstszego pisania słowami: „Nie byłby to czas stracony… Mogłoby nam to posłużyć ku wzajemnemu pobudzaniu siebie do gorliwości w służbie naszego Pana”. Nadto zachęca go do zdania się na Opatrzność Bożą (L 27).

Franciszek de Salcedo

W liście do brata Wawrzyńca św. Teresa chwali religijność ludu (swoje otoczenie), podkreślając, że często przystępuje on do spowiedzi. Między świeckimi — podkreśli — można spotkać i takich, którzy „wiodą w wysokim stopniu życie doskonałe”. I tu przedstawia mu jako jednego z nich Franciszka de Salcedo (L 20, 11–12). W przekonaniu Świętej był to człowiek bardzo świątobliwy, żonaty, prowadzący przykładne i cnotliwe życie, oddany modlitwie i uczynkom miłosierdzia, szczególnie słynący z dobroci i świętości. Obowiązki wypływające z małżeństwa nie przeszkadzały pracować wiele dla pożytku drugich. Jest człowiekiem rozumnym, bardzo uprzejmym dla wszystkich. Rozmowy z nim są przyjemne i pełne wdzięku, niemniej przede wszystkim duchowe. W postępowaniu kieruje się pożytkiem drugich. „Szczęście swoje — pisze Święta — na tym zakłada, by służył wszystkim i każdemu w czym tylko może i wszystkich ile może uszczęśliwił”. Św. Teresa podkreśla jego pokorę, modlitwę, której oddaje się od lat 40. Podkreśla jego życie doskonałe pod każdym względem. Przez lat dwadzieścia uczęszczał na wykłady teologii do dominikanów, a po śmierci żony zostaje kapłanem (Ż 23, 6, 8, 10, 14).

Prezentacja Franciszka do Salcedo jest jeszcze lepsza od oceny wystawionej przez Świętą własnemu ojcu. Ale to jeszcze nie koniec uznania dla niego. Św. Teresa bardzo docenia jego wpływ na jej nawrócenie: … „stał się początkiem mojego zbawienia”. Są to lata tuż po powrocie Świętej do wielkiej gorliwości (1554). Wchodzi ona w stan modlitwy odpocznienia, kontemplacji wlanej.

Przez niego poznaje kapłana Gaspara Daza, który po wysłuchaniu przedstawionych przez nią trudności, zaleca jej trwanie w doskonałej wierności Bogu tak, by nawet w rzeczy najmniejszej Go nie obrażała. Franciszek de Salcedo pożyczył jej książkę o modlitwie Wstępowanie na Górę Sion franciszkanina Laredo. Teresa, oddając przeczytaną książkę, opowiedziała mu o swoim życiu i grzechach. Miał pewne wątpliwości co do tego. Pośrednio przyczynił się do uspokojenia i potwierdzenia jej stanu modlitwy przez Franciszka Borgiasza oraz Piotra z Alkantary. Ich autorytet był ukojeniem dla gorliwego pomocnika Świętej (Ż 23, 6–8, 12–16; 24, 3; 30, 6). Franciszek de Salcedo wspierał św. Teresę w zamyśle odnowienia Karmelu, szczególnie jeśli chodzi o doskonałe ubóstwo — w odniesieniu do przyjmowania stałych dochodów miał mocniejsze postanowienie niż ona — jak św. Teresa napisała: „Bardzo żywo zajmował się naszą sprawą, bronił mimo kłopotów i prześladowań… zawsze w nim miałam prawdziwego Ojca i mam dotąd” (Ż 36, 18, 21). Od samego początku ich kontaktów była umowa, że Teresę od czasu do czasu będzie odwiedzał. Przychodził często i doradzał prawie we wszystkim. Mówił jej o sobie, o swej pracy. To on dodawał jej odwagi w pracy nad sobą, tłumacząc na własnym przykładzie, że nie jest możliwe w jeden dzień oderwać się od wszystkiego. Zresztą sam człowiek tego nie dokona; Bóg działa powoli. Święta uważała go za swego lekarza duszy, który postępował z nią roztropnie, z pokorą i miłością, i cierpliwie ją znosząc, prowadził ją ku rzeczom lepszym. „Tak go pokochałam, że każdy dzień odwiedzin jego, choć takich dni było niewiele, największe mi sprawiał ukojenie.” Nawet przyznaje się, że opóźnienie jego przyjścia martwiło ją, bo uważała, że zniechęcił się do jej słabości (Ż 20, 10).

Ludwika de Cerda

Do wielkiej przyjaźni z tą księżną w Toledo doszło w dość przypadkowy, ale i opatrznościowy sposób. Teresa jechała do niej z polecenia prowincjała (Ż 34, 1–4). Po stracie męża księżna szukała pociechy. Dowiedziała się wiele dobrych rzeczy o Teresie i wśród tych swoich utrapień zapragnęła ją mieć przy sobie. Ponieważ dobrze znała prowincjała oraz wiedziała, że z klasztoru, w którym przebywała Teresa, wolno było wychodzić, poprosiła go, a on tak wysoko postawionej w hierarchii społecznej osobie nie potrafił odmówić i zalecił Teresie w imię posłuszeństwa, by pojechała do niej. Teresa przebywała tam przez pół roku. Miała najpierw duże opory, ale na modlitwie usłyszała Pana Jezusa, który polecił jej jechać, bo chociaż będzie miała z tego pobytu utrapienia, ale „dla sprawy klasztoru potrzeba, byś się oddaliła stąd, póki nie nadejdzie Breve”. I tu należy wyjaśnić, że Teresa właśnie podjęła postanowienie odnowienia życia mniszek według Pierwotnej Reguły; dom już został zakupiony i aktualnie przystosowywany. Konkretami zajmowała się jej siostra Joanna z mężem. Wszystko działo się bez wiedzy prowincjała. A może po prostu wiedział, chcąc ją delikatnie odsunąć od pewnych spraw. Właśnie podczas tego pobytu pomyślnie pozałatwiała wszystkie sprawy dotyczące założenia nowego klasztoru. Święta księżnej Ludwice wydaje piękne świadectwo. Stwierdza, że była to osoba niezwykle cnotliwa oraz bardzo pobożna, odznaczała się pokorą i prostotą. Teresa pokochała ją za jej dobroć dla niej. Księżna od pierwszego wejrzenia darzyła Teresę miłością. Miłość ta obopólna przetrwała do końca życia. Zawsze i wszędzie — powie Święta — pani Ludwika de Cerda była jej przyjaciółką. Często po drodze na fundacje zatrzymywała się u niej i zawsze była — nawet pod nieobecność księżnej — serdecznie przyjmowana. Księżna ufundowała także klasztor karmelitanek w Malagon, hojnie go obdarowując. Pomimo tej miłości oraz korzyści, jakie wyniosła z tej znajomości (m.in. ożywienie pobożności otoczenia księżnej), św. Teresa wspomina że pobyt w pałacu w Toledo, był dla niej krzyżem (F 9, 2; L 11, 1; Ż 34, 3).

Porządkowanie kontaktów ze światem

Przytoczone wybiórczo przykłady wybrane z jej pism ukazują, że św. Teresa w swoim życiu zakonnym miała bardzo wiele kontaktów z osobami żyjącymi w świecie. W pierwszych latach życia w Karmelu, jakkolwiek była uważana za dobrą zakonnicę i nią rzeczywiście była, utrzymywała wiele kontaktów ze światem. Opisuje to w pierwszych rozdziałach Życia. Teresa z natury była bardzo kontaktowa, posiadała wiele naturalnych przymiotów i wdzięku. Z tego powodu była często odwiedzana przez osoby różnego stanowiska, była do nich posyłana przez przełożonych, z powodu choroby przebywała dłuższy okres poza klasztorem. Ze spotykanymi osobami prowadziła długie rozmowy, uczyła je modlitwy wewnętrznej. Klasztor, do którego wstąpiła, nie miał klauzury, więc było to możliwe. Nie widziała zatem w tym — do czasu — nic złego. Toteż dużo czasu spędzała w rozmównicach, przechodząc — jak napisze — z rozrywki w rozrywkę, z próżności w próżność, z okazji w okazję. Takie zachowanie doprowadziło ją do zaniedbania modlitwy wewnętrznej (Ż 7, 1 n.). Gdyby na przykład spowiednicy, jak to wyznaje, ostrzegli ją przed niebezpieczeństwem takiego postępowania, czy nakazali zaniechanie tych więzów ze światem, byłaby tych więzów zaniechała (Ż 6, 4). Wreszcie sam Bóg przyszedł jej z pomocą, ukazując, że kontakty te są dla niej niestosowne i Go zasmucają. Teresa podjęła pracę nad uporządkowaniem tych znajomości. Po latach, zachęcona przez spowiednika do porzucenia pewnych przyjaźni, w których nie widziała obrazy Bożej, ale było w nich — jak napisze — wiele ludzkiego przywiązania, odmawiała zalecony jej hymn do Ducha Świętego i prosiła na modlitwie Boga, by dopomógł jej we wszystkim pełnić Jego wolę, usłyszała słowa: „Nie chcę już, byś obcowała z ludźmi, jeno z aniołami”. Po tym zaleceniu przez Chrystusa w motto umieściła takie oto słowa: „Od tego czasu [jest to rok 1558 i kilka lat po nawróceniu] nigdy już nie zdołałam zawrzeć przyjaźni ani znajdować przyjemności, ani szczególną łączyć się miłością, jeno z takimi, w których widziałam miłość Boga nade wszystko i ochotną do służby Jego gotowość”. I tak św. Teresa staje się wolną od przestawania z dawnymi przyjaciółmi oraz krewnymi. Zachowała jednak wiele przyjaźni z ludźmi żyjącymi w świecie i podejmowała nowe, ale jedynie z takimi, którzy szczerze miłowali Boga. Wszystkie inne stały się dla niej uciążliwym krzyżem. Jest wtedy tego pewna. Około czterech lat później jeszcze raz wraca do tych przywiązań do czegokolwiek. Doświadczając głębokiej jedności z Jezusem Chrystusem, odczuwa w sobie wielkie zawstydzenie, że chociaż nie przywiązuje się już do żadnej rzeczy stworzonej, to jednak jeszcze myślą zatrzymuje się na niej (Ż 39, 22). I jeszcze jedna wypowiedź Świętej na omawiany temat przywiązania do rodziny. Jest on podjęty przez św. Teresę w kontekście pracy nad zdobywaniem cnót. Święta z dużą znajomością człowieka kreśli uwagę dla wszystkich, którzy dążą do uświęcenia siebie. Przestrzega przed złudzeniem osiągnięcia konkretnej cnoty zanim doświadczy jej w przeciwnościach. Powie: „Nigdy nie dowierzajmy samym sobie, nigdy nie ustawajmy w czuwaniu i baczności na siebie, dopóki żyjemy”. Chodzi jej o pokorne spojrzenie na swą współpracę z łaską. Podaje przykład ze swojego życia. Zdawało się jej — jak pisze — że już ma serce oderwane od przywiązań do krewnych, a nawet jest pewna, że samo obcowanie z nimi jest jej przykre. Zdarzyło się jej przebywać dłuższy czas u swojej zamężnej siostry. Nie zawsze miały o czym mówić, bo Teresa najchętniej rozprawiałaby o rzeczach Bożych, a tamta raczej o swoich codziennych kłopotach. Z tego powodu często pozostawała sama. I wtedy spostrzegła, że troski siostry były jej bliższe, niż mogłoby się wydawać i w rzeczywistości jednak trapiła się nimi. Pozwoliło to jej z pokorą stwierdzić, że nie ma jeszcze swobody ducha w tym względzie i musi nadal podejmować pracę nad wyrzeczeniem się niekoniecznych znajomości i unikaniem okazji (Ż 31. 19). Zaczyna mieć także wątpliwości co do rozmów z bratem, innymi krewnymi i znajomymi, uznaje że są niezgodne z Konstytucjami, i wtedy odnajduje na modlitwie odpowiedź Pana, która ją uspokaja: „Nie, Córko, bo ustawy wasze o tyle tylko obowiązują, o ile są zgodne z przykazaniem moim”. Święta stwierdza, że w duchu przepisów zakonnica nie powinna się przywiązywać do krewnych. Oceniając samą siebie, wydaje się jej, że nie jest przywiązana do nich, niemniej wolałaby ich unikać (S 46).

Św. Teresa a powołanie świeckich do świętości

Postawa św. Teresy wobec ludzi żyjących w świecie, przemyślana i przemodlona przez nią, pozwala na wyciągnięcie pewnych wniosków odnośnie do powołania ludzi świeckich do świętości oraz ukazanie przez Teresę, na czym ta świętość polega.

  • Św. Teresa od Jezusa, pouczając o świętości i przynaglając do jej realizowania, nie robi różnicy co do istoty świętości oraz podstawowych wymagań pomiędzy osobami zakonnymi, kapłanami a ludźmi żyjącymi w świecie. Jedyną różnicą są wymagania stanu, czyli obowiązki stanu życia i do nich dostosowane zawsze te same praktyki pobożne. Jednoznacznie mówi o realizowaniu świętości przez ojca, brata Wawrzyńca, Franciszka de Salcedo. Wiele skorzystała z ich przykładu i pomocy duchowej. W dążeniu więc do świętości nie przeszkadza ani małżeństwo, ani stan wdowi, ani zajmowane stanowiska, ani pałac książęcy, ani bogactwa, ani prowadzenie interesów.
  • Jakie podstawowe warunki do osiągnięcia świętości podkreślała św. Teresa w swoich kontaktach ze świeckimi?
    • Słowa swoje kieruje do wierzących. Wobec tego zakłada ich wiarę, co wyraziście wynika z jej wszystkich rozmów. Ona zawsze mówi o Bogu i wszystko odnosi do Chwały Bożej.
    • Podkreśla potrzebę głębokiego umiłowania Boga.
    • Ono wyraża się także w wiernym służeniu Bogu.
    • Często powtarza o potrzebie zgadzania się z wolą Boga oraz o jej wypełnianiu.
    • Wiele mówi o Jezusie Chrystusie, a szczególnie o Chrystusie cierpiącym.
    • Wielu uczy modlitwy i rozmodlenia, opartych na obecności Bożej Jezusa w duszy człowieka. Ukazuje wartość i rolę czytania książek religijnych w głębszym życiu religijnym. Mówi o potrzebie spowiedzi świętej i podkreśla, że podejmujący głębsze życie religijne przystępowali często do spowiedzi.
    • Kładzie nacisk na takie cnoty jak: prawdomówność, pokora, prostota, wspaniałomyślność, pobożność, miłosierdzie wyrażone w gotowości wspomagania drugich.
    • Swoim przykładem oraz w oparciu o postępowanie osób, z którymi się zetknęła, zaleca częste rozmowy o rzeczach Bożych, dzielenie się z nimi swoim doświadczeniem, wzajemne zachęcanie się do miłowania Boga.
    • Potrzebna jest także praca nad sobą i to praca nieustanna, bez zniechęcania się, by każdego dnia choć trochę postąpić naprzód.
    • Należy także uporządkować swoje odniesienie się do świata, by dobra doczesne nie przesłaniały Boga.
    • Dużą wartość przypisuje kierownictwu duchowemu.

Na zakończenie należy mocno odkreślić to, co bezpośrednio wynika z zachowania się św. Teresy wobec świeckich. Jeśli ktoś pragnie prowadzić głębsze życie religijne, musi Boga postawić na pierwszym miejscu i wszystko, także kontakty z drugimi, ukierunkować na Boga. Oznacza to, że niczego nie można podejmować ze względu na siebie: dla swojej przyjemności, dla swojej wygody; niczego nie można podejmować ze względu na bliźnich: by im się przypodobać, dla korzyści, jakie z tego ktoś może czerpać, bo to także będzie szukanie siebie; natomiast wszystko należy podejmować jedynie ze względu na Boga. Św. Teresa swoim postępowaniem, po uporządkowaniu swego odniesienia do drugich, potwierdza, że takie postępowanie nie prowadzi do bezduszności. Przeciwnie, nieraz kosztem przełamania się, doświadczania trudności i przeżywania przykrości w sobie prowadzi do wielkiej życzliwości i prawdziwej miłości, wyrażonej w zatroskaniu o Świętość i zbawienie tych, z którymi musi przestawać.


Materiały z III Karmelitańskiego Tygodnia Duchowości: Święta Teresa od Jezusa mistrzynią życia duchowego. Kraków 2000.