
br. Miłosław od Miłosierdzia Bożego OCD
21 września, 2016
br. Tomasz od Matki Bożej Różańcowej OCD
21 września, 2016o. Benedykt od Męki Pańskiej OCD
Benedykt Belgrau
„Człowiek wychodzi ze wsi, ale wieś z człowieka nie wychodzi!”
Będąc w zakonie, oprócz spraw zakonnych, kapłańskich, od kilkunastu lat próbuję coś uprawiać w ogrodzie. Zaczynałem od ziół uprawnych, a teraz od kilku lat uczę się uprawiać niektóre warzywa.
Jednak moją pasją są zioła. Zaczynałem od mięty, melisy, bazylii. Kupowałem nasiona, sadzonki, wysiewałem do skrzynek, a potem wysadzałem do gruntu. Zioła są jednoroczne i wieloletnie. Obecnie uprawiam co roku kilkanaście gatunków ziół: kilka odmian mięty, bazylii, mam też majeranek, estragon, rozmaryn, oregano, tymianek, szałwię, rutę, hyzop, trybulę, koper włoski, zwykły koper, lubczyk, różne sałaty – jak chociażby mizunę i rukolę. W moim ogrodzie jest również łzawica ogrodowa, czyli łzy Hioba – z których wyrabiamy różańce.
Od kilku lat uprawiam też niektóre warzywa: cebulę, szczypiorek, seler, pomidory, ogórki, paprykę, pory, kapustą, fasolę, brukiew, czosnek siewny i czosnek niedźwiedzi, cukinie… W tym roku po raz pierwszy postawiłem namiot foliowy no i uczę się ogrodnictwa.
W zakonie jest tak, że co jakiś czas trzeba zmienić klasztor. Jak przyjeżdżam do nowego klasztoru, to wyszukuję miejsce na grządki i do roboty. Po co to robię? Nie, żeby się najeść, nie dla biznesu. Ale praca ta daje ruch na świeżym powietrzu, jest to też swego rodzaju oderwanie od trudnych spraw, obcowanie z przyrodą, która uspokaja wewnętrznie, no i przede wszystkim to cieszy, jak rośnie!





















































































































































