W swoim życiu, poświęconym Chrystusowi Panu w Zakonie Karmelitańskim, połączył kontemplację z intensywną działalnością apostolską, aby jednać ludzi z Bogiem i pomagać im we wstępowaniu na górę doskonałości.
Moi drodzy Bracia i Siostry! Eucharystia nie ma granic. I my sprawując ją dzisiaj tutaj, w tej uroczystej formie, na Błoniach krakowskich, sprawujemy ją w zjednoczeniu z całym Kościołem. A wszystkie znaki tej jedności w wymiarze geograficznym, tak jak je tu na końcu wymieniłem, są dla nas szczególnie wymowne i drogie.
Ojciec Rafał i Brat Albert od wczesnych lat życia rozumieli tę prawdę, że miłość polega na dawaniu duszy, że miłując - trzeba siebie dać - owszem, że trzeba "życie swoje oddać", tak jak mówi Chrystus do Apostołów.
Bardzo wysoko cenili go liczni członkowie hierarii kościelnej, oraz inni, którzy uważali Rafała za męża miłego Bogu. Miał go jako doradcę, między innymi, Czcigodny Sługa Boży Albert Chmielowski, który Ojca Rafała uważał za anioła.
Tak to najważniejsze przykazanie miłości pojął i wypełnił ojciec Rafał Kalinowski, karmelita bosy. A pojął to największe przykazanie na drodze powołania zakonnego w sposób bezwzględny, bezkompromisowy, nie oszczędzając się, kładąc na ofiarę całe swoje ja, każdego dnia i każdej nocy.
Wśród tych bohaterów cnót chrześcijańskich, wyróżnia się oczywiście Sługa Boży Rafał Kalinowski, kapłan Zakonu Karmelitów Bosych, były generał wojska podczas wojny przeciw wrogom Kościoła i Ojczyzny, wygnany na Syberię, potem wychowawca Sługi Bożego Augusta Czartoryskiego i wreszcie karmelita bosy w Polsce.
Ojciec Rafał - Józef Kalinowski - takie było jego nazwisko i imię rodowe - liczył wówczas 28 lat. Był mężczyzną w sile wieku, a w każdym razie u progu tego okresu życia, który nazywa się siłą wieku. Z wykształcenia inżynier, po wysokich studiach, profesor akademii inżynierskiej i oficer: kapitan w wojsku carskim.
Drodzy ojcowie karmelici bosi, on mówi do was swoim przykładem; zaprasza was, byście byli, jak on, ludźmi modlitwy, zakonnikami oddanymi kontemplacji Bożych tajemnic i dobrymi kierownikami duchowymi.
Doświadczył on szczególnej obecności Maryi w procesie swojego nawrócenia, a następnie wstąpił do Karmelu, który z założenia jest "zakonem maryjnym", nic więc dziwnego, że stał się Jej oddanym synem.